
Obozy filtracyjne w miejscowościach Bezimenne i Kozacke w obwodzie donieckim, do których trafiło ok. 2 tys. mężczyzn z Mariupola, są niczym obozy koncentracyjne – podkreśliła ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa. Przekazała, że nie chodzi jedynie o panujące tam tragiczne warunki sanitarne i głód, ale także o to, że Rosjanie torturują Ukraińców w "specjalnych salach tortur wzorowanych na tych, które były w czasach nazistowskich".
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
W czwartek rzeczniczka praw człowieka w Ukrainie Ludmyła Denisowa alarmowała o bardzo trudnej sytuacji ok. 2 tys. ukraińskich mężczyzn, których w ciągu ostatniego miesiąca rosyjskie wojska okupacyjne siłą wywiozły z kilku dzielnic Mariupola do swoich obozów filtracyjnych we wsiach Bezimenne i Kozacke w obwodzie donieckim.
"Te obozy filtracyjne są jak obozy koncentracyjne"
Denisowa poinformowała, że Rosjanie zatrzymali wszystkich mężczyzn z kilku dzielnic Mariupola, zabrali im dokumenty i wywieźli bez jakichkolwiek rzeczy osobistych do obwodu nowoazowskiego, gdzie uwięzili ich obozach filtracyjnych zrobionych w szkole i klubie.
"Obozy 'filtracyjne' w miejscowościach Bezimenne i Kozacke to prawdziwe obozy koncentracyjne i katownie wzorowane na tych, które były stosowane w reżimie nazistowskim" – wskazała rzeczniczka.
Czytaj także: Rosja celowo wywoła epidemię cholery w rejonach przygranicznych? To ma być dowód na broń biologiczną
"Warunki przetrzymywania są straszne. Ludzie zmuszeni są spać na podłodze na korytarzach (...). Do zabiegów higienicznych dostępny jest jeden zlew z zimną wodą dla tysięcy osób. W takich warunkach zachorowalność wśród zatrzymanych wzrasta" – kontynuowała.
Podkreśliła, że Rosjanie nie zapewniają jakiejkolwiek opieki medycznej uwięzionym Ukraińcom. "W Bezimennem pojawił się pierwszy przypadek gruźlicy (...). Zaś w obozie we wsi Kozacke zmarł mężczyzna, do którego nie pozwolono sprowadzić karetki pogotowia" – informowała.
Dodała też, że okupanci dają przetrzymywanym osobom do jedzenia zupę z liści łobody i ostu o nazwie bałanda, która "nie nadaje się do spożycia".
Sale tortur w obozach filtracyjnych
Jak relacjonowała rzeczniczka, Ukraińcy są bici i torturowania za pokazywanie najmniejszych oznak nieposłuszeństwa. Niezależnie od tego, czy są zdrowi, czy nie, są zmuszani do pracy pod nadzorem rosyjskiego wojska.
To jednak nie wszystko. "W tym tygodniu ogłoszono naszym obywatelom, że wezmą udział w 'paradzie' 9 maja w Mariupolu jako 'więźniowie' i będą ubrani w mundury ukraińskich żołnierzy" – napisała.
Czytaj także: Chcą przebrać 2 tys. Ukraińców i wysłać ich na paradę. Kolejny absurdalny pomysł Rosjan
Denisowa zaznaczyła, że "w Mariupolu pozostały w większości kobiety i okupanci. Domy mieszkańców, które ostały się w rosyjskich ostrzałach, są bezwzględnie plądrowane przez najeźdźców, zaś kobiety starają się ukryć, aby nie zostać zgwałconymi lub zabitymi".
"Działania Rosji w Mariupolu to ludobójstwo ludności ukraińskiej zgodnie z Konwencją o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa oraz art. 6 Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego" – wskazała rzeczniczka.
