
W poniedziałek w Chorzowie policja interweniowała wobec 57-latka, który w oknie swojego mieszkania wywiesił flagę Rosji oraz przykleił na szybie symbol "Z". Nad nimi zaś wisiały polskie godła. Po akcji służb mężczyzna zdjął rosyjskie symbole. O jego losie zadecyduje prokurator.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google Do zdarzenia doszło w poniedziałek rano w kamienicy przy ulicy Piastowskiej w Chorzowie. Policja dostała wezwanie ws. jednego z lokatorów, który wywiesił za oknem flagę Rosji, a na szybie przykleił symbol "Z" używany przez rosyjskie wojska w Ukrainie.
— Policjanci ustalili lokatora tego mieszkania i okoliczności wywieszenia tych elementów. Została sporządzona obszerna dokumentacja procesowa. Całość dokumentacji trafiła do oceny prawnokarnej przez Prokuraturę Rejonową w Chorzowie — powiedział PAP komisarz Arkadiusz Bień z chorzowskiej policji.
Osobą, która wywiesiła rosyjskie symbole okazał się 57-latek, który po interwencji policji usunął je z widoku. Nie wiadomo jednak, jak tłumaczył swoje zachowanie. Teraz prokurator zdecyduje, czy mieszkaniec Chorzowa naruszył tzw. ustawę sankcyjną, która weszła w życie przed kilkoma tygodniami.
Zapisano w niej bowiem, oprócz kwestii związanych z zamrażaniem majątków osób objętych sankcjami, zakaz stosowania i propagowania symboli wspierających Rosję. Za jego naruszenie może grozić grzywna, kara ograniczenia wolności albo dwa lata więzienia.
Dzień Zwycięstwa w Rosji
Akcja z 57-latkiem była o tyle kontrowersyjna, że miała miejsce 9 maja, kiedy w Rosji obchodzony był Dzień Zwycięstwa. Z tej okazji na Palcu Czerwonym odbyła się parada wojskowa, a zgromadzeni mogli posłuchać przemówienia Władimira Putina.
Rosyjski prezydent w tym roku skupił się na usprawiedliwianiu agresji na Ukrainę. Stwierdził, że to wina USA i NATO.
- Stany Zjednoczone po upadku Związku Sowieckiego niejednokrotnie upokorzyły świat. USA zawsze robiły to, co chciały. Ale Rosja ma inny charakter - zauważył Putin i dodał, że "Rosja nigdy nie zdradzi swoich tradycji, respektuje kulturę innych narodów i nie podda się próbom zmiany narracji o wydarzeniach II wojny światowej, której dokonują USA".
Putin podtrzymał narrację, że Rosja walczy wraz z milicją tzw. Donieckiej Republiki Demokratycznej i Ługanskiej Republiki Demokratycznej o niepodległość tych dwóch "krajów". Rosyjski przywódca przytoczył także kilka insynuacji pod adresem Zachodu.
– Zachód przygotowywał się do inwazji na naszą ziemię, w tym na Krym – stwierdził Władimir Putin.
Dodał, że to zagrożenie narastało z miesiąca na miesiąc, a Rosja widziała powstającą na jej granicach infrastrukturę wojskową oraz gromadzone siły. Dlatego musiała działać.