
Jak co roku w pierwszy weekend grudnia rajdy samochodowe zawitają do Stolicy. Czas na 50. edycję Rajdu Barbórka. To impreza kultowa, zakorzeniona w tradycji. Wygrywali ją najwięksi polscy kierowcy. Kiedyś Sobiesław Zasada, później Krzysztof Hołowczyc, Leszek Kuzaj czy Tomasz Kuchar. Na czym polega jej wyjątkowość? Stworzyliśmy listę sześciu powodów. Pomógł nam Przemysław Zawada, który weźmie udział w tegorocznej edycji.
3. Karowa. Ostatni, najbardziej prestiżowy odcinek. Rozgrywany w wyjątkowym miejscu, bo po ulicy, która wije się w górę w stronę Krakowskiego Przedmieścia. By wziąć w nim udział, trzeba sobie na to zasłużyć. Na Karową wyruszy 30 aut. Z jednej strony - ci, którzy byli w czołówce w poszczególnych klasach. Z drugiej - ci, którzy coś osiągnęli w tym roku. Do tego inni, którzy wysoko uplasowali się w rajdzie i goście, specjalnie zaproszeni przez organizatora.
”Co roku na początku grudnia, odbywa się jeden z najbardziej niezwykłych rajdów na świecie. Wyjątkowo krótki, bo liczący niecałe 20 km prób sportowych, ale też wyjątkowo prestiżowy. Na starcie stają wszyscy liczący się zawodnicy nie tylko z rajdów, ale i z wyścigów oraz rallycrossu. Historia zawodów sięga 1962 i niemal od zawsze były one zwieńczeniem sezonu sportów samochodowych w Polsce. Imprezą w której ściga się o sekundy, ale i zadaje szyku i stroszy piórka. Bo to też wielki raut i towarzyskie wydarzenie. Flash’e, kamery, setki znanych twarzy. Kogo w ciągu roku nie spotkałeś na oesach, na pewno zobaczysz na Barbórce. Jeśli nie na Bemowie czy Cytadeli, to pewnikiem na słynnej „Pani Karowej".
4. Telewizja. Ten punkt trochę wiąże się z punktem poprzednim. Gdy pytasz zawodników o to, co jest wyjątkowego w Barbórce, wielu z nich odpowiedź zaczyna właśnie od faktu, że rajd transmitowany jest w telewizji. A dzięki temu o samej dyscyplinie głośniej jest w mediach (patrz punkt 6.), poza tym łatwiej jest wyeksponować logo sponsora. Dla różnych firm Barbórka to trochę takie okno wystawowe. A i telewizji pracować jest dużo łatwiej, bo najsłynniejszy odcinek, ten na Karowej, może pokazać z dwóch kamer. Co jest niemożliwe na większych rajdach, gdzie suma długości OS-ów wynosi co najmniej 150 kilometrów.
5. Tradycja. To już 50. jubileuszowa edycja imprezy. Jedna źródła podają, że wszystko zaczęło się w 1964 roku, drugie - że dwa lata wcześniej. Zawsze zjeżdżali na nią najlepsi polscy kierowcy, nie za bardzo zmieniały się też kolejne odcinki specjalne. Końcówka na Karowej? To norma, zarazem największa frajda dla fanów. Kilka lat temu odcinek był rozgrywany przy temperaturze -15 stopni. Mimo tego był komplet. Odcinek na Bemowie? Też norma. Cytadela? Ostatnio jej nie było, ale to wciąż odcinek w pełni utożsamiany z rajdem. Praktycznie nie zmienia się trasa, niemal identyczna jest też nawierzchnia.
