Dzięki nim każdy może poczuć się jak w Lidze Mistrzów. Amatorskie ligi piłkarskie

Rozgrywki dla amatorów pozwalają każdemu wcielić się w piłkarzy znanych z telewizji.
Rozgrywki dla amatorów pozwalają każdemu wcielić się w piłkarzy znanych z telewizji. Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Za organizacją amatorskich lig piłkarskich stoją pasjonaci. Nawet jeśli udaje im się na rozgrywkach zarobić, to jest to dla nich sprawa drugorzędna. Dają uczestnikom coś niepowtarzalnego - ich własną Ligę Mistrzów.



Jest 2005 rok. Grupa studentów mieszkających w Sosnowcu postanawia zgłosić drużynę do rozgrywek B-klasy. Odstrasza ich jednak wizja ponoszenia kosztów na zapewnienie odpowiedniego boiska, zakupu strojów, opłacenia sędziów, wyrobienia kart. Zakładają więc własną ligę. Z pomocą jednego z radnych miasta przedstawiają swój projekt Komisji Sportu w Sosnowcu. Inicjatywa się urzeczywistnia. – Początek to była wielka improwizacja – mówi Marcin Pośpiech ze stowarzyszenia Amatorskiej Ligi Piłkarskiej w Sosnowcu. – Nie mieliśmy boiska, nie mieliśmy środków. Z czasem uzyskaliśmy pomoc Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, a liga rozrosła się do 15 drużyn. W każdej z nich można zgłosić do 25 osób – opowiada Pośpiech.

Amatorzy w całej Polsce
W nadmorskim Darłowie organizacją rozgrywek dla amatorów zajął się Zdzisław Zorn, pracownik Darłowskiego Ośrodka Kultury. – W naszym mieście wcześniej nie było takich turniejów. Jestem byłym piłkarzem, zgłosiłem pomysł organizacji ligi. Burmistrz się zgodził, znalazłem sponsorów – mówi Zorn.

W Czersku już w 2001 roku organizowaniem ligi halowej zajął się zarząd klubu Borowiak Czersk. Nam opowiada o tym Jarosław Schumacher, który uczestniczył w tworzeniu Rekreacyjnej Czerskiej Ligi Halowej: – Był taki trend od 2000 roku. W regionie zaczęły powstawać podobne rozgrywki, a w naszym mieście wybudowano halę.


Z kolei Marcin Sobczak, nauczyciel wychowania fizycznego z Rzeszowa, zaczął organizować rozgrywki po tym, jak cztery lata temu przy szkole, w której pracuje, wybudowano boisko Orlika.

Czytaj też: Dzwonią do kibiców, grają pod Kolumną Zygmunta, porywają piłkarza - polskie kluby potrafią dbać o promocję

Pasja przede wszystkim
Sobczak początkowo organizował rozgrywki pod egidą Uczniowskiego Klubu Sportowego, a z czasem jego pasja zamieniła się również w dodatkową pracę. – Obecnie prowadzę własną działalność. Z wpisowych od drużyn opłacam sędziów, kupuję nagrody, ale również zarabiam, choć oczywiście nie są to duże kwoty – wyjaśnia nasz rozmówca.

Amatorska Liga w Sosnowcu działa natomiast jako stowarzyszenie. Aby zdobyć pieniądze, musi przystępować do konkursów. Jej organizatorzy nie czerpią z prowadzenia ligi żadnych korzyści finansowych. – Robimy to dla frajdy – oświadcza nam Marcin Pośpiech. – Oprócz tego, że jesteśmy organizatorami, gramy w różnych drużynach. Cieszy nas to, że tak wiele osób, od nastolatków po facetów po czterdziestce, nie przesiaduje z piwem na ławce – dodaje.

Każda drużyna ligi w Sosnowcu co prawda musi wnieść wpisowe – w tym sezonie 600 zł oraz 400 zł kaucji za ewentualne kary – ale po rozłożeniu na liczbę zawodników opłata dla każdego z nich nie jest wysoka. Środki uzyskane od drużyn są w całości przekazywane na organizację rozgrywek. W tym roku liga została skrócona, bo zabrakło pieniędzy na bieżącą działalność. – Z jednej strony coraz większe zainteresowanie rozgrywkami cieszy, z drugiej – nie jesteśmy w stanie sobie poradzić organizacyjnie i finansowo – wyjaśnia Pośpiech. – Najwięcej pieniędzy pochłaniają sędziowie. Początkowo był tylko jeden, ale często dochodziło do sporów, dlatego teraz dbamy o to, by mecz prowadziły trójki sędziowskie – dodaje organizator ligi w Sosnowcu.

Zobacz również: Izabella Łukomska-Pyżalska - kobieta, która z okładek "Playboya"wskoczyła do polskiej piłki

Problemów z funduszami nie mają organizatorzy rozgrywek w Darłowie, ale za to brakuje im zainteresowania uczestników. Rozgrywki odbyły się w dwóch poprzednich latach, w drugiej części tego roku nie doszły jednak do skutku, bo zgłosiło się zbyt mało drużyn. – Część zawodników odeszło do klubów B-klasy – mówi Zorn. – Dbamy o reklamę, wykorzystujemy do niej miejskie słupy reklamowe. Na wiosnę przyszłego roku na pewno rozgrywki ruszą ponownie – zapewnia jednak Zorn.

Zainteresowanie piłkarzy...
Co przyciąga osoby, które lubią pograć z kolegami w piłkę, do uczestnictwa w turniejach? Marcin Sobczak: – Myślę, że ci ludzie i tak przyszliby na boisko, bo Orliki są otwarte dla wszystkich. Moje rozgrywki zapewniają im jednak bardziej atrakcyjną formę rywalizacji. Magnesem jest to, że w amatorskich rozgrywkach zawodnicy prezentują zbliżony poziom, mogą zmierzyć się z osobami o podobnych umiejętnościach. Pamiętam to uczucie, gdy w młodości nie miałem okazji zagrać w innych turniejach, niż rozgrywki szkolne – dodaje Sobczak.

Z kolei zdaniem Jarosława Schumachera nawet grupy kolegów, które na co dzień grają wyłącznie w swoim gronie, raz w roku na trzy miesiące mobilizują się, by wystartować w czerskiej lidze.

... I kibiców
Nieco mniejszą popularnością cieszą się amatorskie rozgrywki wśród kibiców. – Czasami ktoś przechodzi obok boiska, przystanie, popatrzy 15-minut i odejdzie. Szkoda, bo zdarza się, że poziom meczów w naszej lidze jest wyższy, niż np. w B-klasie – ocenia Marcin Pośpiech. Najczęściej na widowni jest kibiców kilku, kilkunastu, ale często nie ma ich wcale.

Jarosław Schumacher podkreśla jednak, że nie wszędzie tak jest. – U nas w dniu zawodów przez widownię przewija się nawet 500 osób, przychodzą całe rodziny, sprzedajemy nawet bilety na trybuny za 1 zł, czasami 1,50 zł – mówi. Marcin Sobczak wspomina z kolei: – Miałem raz taką drużynę, która miała swój kilkunastoosobowy fun klub. Kibicowali, odpalali nawet race świetlne.

Czytaj też: Najlepsza lazania ekstraklasy

Przyszłość w różnych barwach
Jak organizatorzy spoglądają w przyszłość? – Mamy prace, nie jesteśmy w stanie poświęcić się lidze w stu procentach – mówi Pośpiech. – Zdobywanie środków wymaga lobbowania o dofinansowanie ze strony miasta. Tymczasem politycy zwracają się do nas tylko wtedy, gdy potrzebują głosów. Mamy 15 drużyn po 25 osób, wszyscy mają rodziny. To naprawdę potężny elektorat. Ze względu na kłopoty finansowe rozważamy podział ligi na dwie grupy, tak aby nieco zmniejszyć liczbę meczów - mówi Pośpiech.

– O ciągłość rozgrywek jestem spokojny. Chciałbym tylko, by znalazł się ktoś, kto przejmie po mnie obowiązki organizatora, bo po tylu latach jestem już trochę zmęczony – kończy Schumacher.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
JANDA 0 0Kremy z kolagenem: nie bierz pierwszego lepszego. To skomplikowany składnik
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Polskiej szkole przydaliby się tacy nauczyciele. "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" w teatrze
WYWIAD 0 0Dlaczego faceci nie chcą seksu. Seksuolożka wylicza powody i radzi, jak to zmienić
0 0Słynna fabryka ogłasza zwolnienia grupowe. Miśnieńska porcelana walczy o przetrwanie