
"Jestem obrażany publicznie nawet wtedy, kiedy ujmuję się za pokrzywdzonymi w wypadkach drogowych. Musimy trzeźwieć z tej nienawiści, próbować podać sobie dłoń" – mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" prokurator generalny Andrzej Seremet.
Naprawdę mnie dotyka, jeżeli w mediach 24 godziny na dobę wypowiadają się o prokuraturze psycholog, kryminolog, kryminalistyk, socjolog - chociaż o śledztwach nie mają bladego pojęcia. W prokuraturze jest 1,2 mln spraw. Ktoś je prowadzi, oskarża, doprowadza do wyroku - ale media i opinię publiczną interesuje tylko skazanie w sprawie opisanej w tabloidach. CZYTAJ WIĘCEJ
Po raz kolejny podkreśla także, że nie ma dowodów na zamach, a on sam jest ofiarą mowy nienawiści, która wylewa się przy okazji dyskusji o katastrofie smoleńskiej. Zdaniem Seremeta katastrofa pogłębiła istniejące w społeczeństwie podziały.
Czytaj także: "Polityka" o Andrzeju Seremecie: Polityczny outsider, samotnik, który nie bywa na salonach
Powtarzam od 2,5 roku: pan prezydent przedstawił mi pięć nazwisk prokuratorów merytorycznie trafnych, w jakiś sposób mu bliskich. Część kategorycznie odrzuciłem i nigdy nie powiem które - ze względu na pamięć prezydenta. Po zbadaniu ich dossier, po wielu rozmowach uznałem, że mogę ich zaakceptować. Kropka. CZYTAJ WIĘCEJ
Ostatnio prokurator generalny bez przerwy znajduje się w ogniu krytyki. Zaszkodziła mu m.in. awantura o "trotyl na wraku tupolewa", a do końca nie był też przekonany, czy premier przyjmie jego sprawozdanie z działalności w 2011 roku. Ostatecznie Tusk nie podjął decyzji o zdymisjonowaniu Seremeta.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"

