
Wyremontowany przed Euro 2012 kosztem 60 milionów złotych Dworzec Centralny w Warszawie znowu się sypie. Dach przecieka jak dawniej, w kubikach w hali głównej pękają szyby, a handlarze uciekają ze sklepów. – Część z nich nie jest wynajęta, ale w galeriach handlowych też często są rotacje najemców – mówi "GW" Łukasz Kurpiewski, rzecznik Grupy PKP.
Kończący dziś 37 lat Dworzec Centralny w Warszawie znów ma się nie najlepiej. Część awarii naprawionych podczas liftingu przed Euro 2012 znów straszy turystów. Do tego doszły nowe problemy. Przejeżdżające pociągi uszkodziły szyby w nowych kubikach w hali głównej. Zrażeni małym ruchem i awariami przedsiębiorcy uciekają. Nie znalazł się też chętny na założenie punktów gastronomicznych na antresoli hali głównej.
Rzecznik Grupy PKP Łukasz Kurpiewski zapewnia, że usterki zostaną naprawione w ramach gwarancji. Jednak nie wiadomo kiedy zaczną działać zepsute od września schody. Mają tyle lat ile dworzec, więc psują się zaraz po naprawieniu. PKP szuka pieniędzy na ich wymianę. Potrzeba kilkunastu milionów złotych.
A jeszcze kilka miesięcy temu zagraniczne media zachwycały się modernizacją dworca. Gazeta "Neue Zurcher Zeitung" zamieściła na swoich łamach duży reportaż o Dworcu Centralnym. Autor o budynku pisze "perfekcyjnie funkcjonująca maszyna". O renowacji "zmartwychwstanie ikony architektury". Zachwyca się przede wszystkim widoczną realizacją indywidualnego stylu jego twórców - Arseniusza Romanowicza i Piotra Szymaniaka. Płaski, lekko zawieszony potężny dach oraz przeszklona hala główna to kwintesencja wyrazistej formy architektonicznej budynku.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
