
Pierwsze starcie z Belgią w Lidze Narodów nasi piłkarze przegrali w Brukseli aż 1:6, choć prowadzili na terenie rywala 1:0. We wtorek na PGE Narodowym Czerwone Diabły zagrają mocno osłabione, ale nadal piekielnie groźne. Czy Polacy będą potrafili zmazać plamę z pierwszego meczu i ograć drugi zespół światowych rankingów na swoim boisku? Ostatni mecz w Warszawie wyszedł nam koszmarnie, przegraliśmy 1:2 z Węgrami. Pora na zwycięstwo. Pierwszy gwizdek o 20:45.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google We wtorek w Warszawie reprezentacja Polski zakończy czerwcowy maraton z Ligą Narodów, a zakończy go z rywalem, który dotkliwie nas pobił w Brukseli (6:1). To była najwyższa porażka naszej kadry od 12 lat i pamiętnego 0:6 z Hiszpanami za kadencji Franciszka Smudy. Belgowie zrazu nie potrafili nam strzelić, Robert Lewandowski wyprowadził nasz zespół na prowadzenie, a potem zaczęły się schody. Piękny gol Axela Witsela, a po przerwie pogrom.
Klęska stała się dla naszej drużyny paliwem do zmian i lepszej gry, tak samo jak dla selekcjonera, który odbył spotkanie ze starszyzną reprezentacji i wysłuchał argumentów piłkarzy. I widzieliśmy Biało-Czerwonych odmienionych, walecznych i uważnych do końca w meczu z Holandią, który zremisowaliśmy w Rotterdamie 2:2 (1:0), grając bez Roberta Lewandowskiego. Wliczając triumf z Walią we Wrocławiu (2:1), brakuje nam jednej wygranej do utrzymania w elicie.
Ale w meczu z Czerwonymi Diabłami idzie o coś więcej, o honor i zmazanie plamy z Brukseli. Nasz zespół z pewnością będzie podwójnie zmotywowany, choć radzić sobie musimy bez Grzegorza Krychowiaka i kontuzjowanych Adama Buksy i Krystiana Bielika. Ale straty rywali są dużo większe, do Warszawy nie przylecieli Kevin De Bruyne, Yannick Ferreira Carrasco, Thomas Meunier, Dedryck Boyata, Amadou Onana i Romelu Lukaku. Dużo? Cała plejada gwiazd i tak czeka na grę.
Trener Roberto Martinez ma jak zawsze ból głowy w doborze składu, ale i Czesław Michniewicz postawi na postacie pierwszoplanowe i pierwszy raz od meczu ze Szwedami (2:0) w Chorzowie zagramy w najsilniejszym składzie. I będziemy mieli szansę odczarować PGE Narodowy, na którym przegraliśmy ostatni mecz, pamiętne 1:2 z Węgrami jesienią, od którego zaczęły się w Polsce problemy Paulo Sousy. Później kadra grała w Glasgow, Chorzowie, Wrocławiu, Brukseli i Rotterdamie, by wrócić do swojego gniazda.
Jakim zagramy składem? Trener Czesław Michniewicz ma swój chytry plan i nie chce go zdradzić, bo zależy mu na zaskoczeniu Belgów. Na pewno równie ważne, jak to, kto zagra, będzie też to, kto murawy nie powącha. Cały czas trwa przecież rywalizacja o wyjazd na mundial w Katarze, a w drużynie mamy piłkarzy, którzy w trzech dotychczasowych meczach nawet nie zdjęli dresu. Jeżeli i we wtorek selekcjoner ich pominie, muszą zacząć się obawiać.
We wtorek przekonamy się też, czy nasi piłkarze są w stanie grać na wysokim poziomie dzień po dniu, jak dzieje się w czerwcu z Ligą Narodów. Do rywalizacji wrócimy już po wakacjach, na dwa ostatnie mecze rozgrywek we wrześniu. Potem w listopadzie zespół czeka sparing z Chile i wylot na MŚ. Czasu nie ma wiele, selekcja trwa, a piłkarze muszą harować w pocie czoła, by zapewnić sobie bilet na mundial. Na razie wiemy jedno: graczom z PKO Ekstraklasy wyjątkowo idzie jak po grudzie.
Spotkanie Polska - Belgia w 4. kolejce grupy 4 dywizji A Ligi Narodów odbędzie się w we wtorek 14 czerwca na PGE Narodowym w Warszawie. Zawody poprowadzi pan Irfan Peljto z Bośni i Hercegowiny, jego pierwszy gwizdek usłyszymy o godzinie 20:45. Transmisja w TVP Sport oraz Polsacie Sport Premium.
