Operatorzy "kablówek" nie dają swoim klientom wyboru, z czyich usług korzystać
Operatorzy "kablówek" nie dają swoim klientom wyboru, z czyich usług korzystać fot. Jerzy Gumowski/ Agencja Gazeta

Operatorzy sieci kablowych wykorzystują swoją monopolistyczną pozycję i narzucają klientom bardzo wysokie marże za swoje usługi - twierdzi Maciej Witucki, prezes Orange Polska. Klienci muszą korzystać z tej kablówki, jaka na na danym osiedlu podłączyła swoją sieć. Mają to zmienić przepisy, które dopuszczają w tej branży większą konkurencję. Operatorzy kablówek próbują je jednak zablokować.

REKLAMA
Brak konkurencji powoduje, że operatorzy ściągają za swoje usługi bardzo wysokie marże. Rekordzista wyznaczył w tym roku taką stawkę aż na 51 proc.
Sytuacja klientów "kablówek" jest diametralnie różna niż korzystających z usług firm telekomunikacyjnych. Często zdani są na korzystanie z oferty jednego operatora "zastanego" na swoim osiedlu czy ulicy - napisał w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" Maciej Witucki, prezes Orange Polska. W efekcie klienci są na straconej pozycji. Usługi telekomunikacyjne trafiają aż do 30 proc. polskich domów za pośrednictwem sieci kablowych.

Zobacz także: Serce i Rozum przeprowadzają się do Orange z TP SA. Rebranding - co to jest?
Mikromonopole kablówek
- Operatorzy sieci kablowych są w uprzywilejowanej sytuacji. "Kablówki" nie musiały poddawać się żadnej presji regulacji, która dotyczyła Orange Polska (dawniej Telekomunikacja Polska), korzystali z dostępu do jej sieci, a swoje inwestycje skierowali głównie do bogatszych klientów wielkomiejskich i dzięki temu mają teraz wysokie marże - tłumaczy naTemat.pl Maciej Witucki, prezes Orange Polska.
Taka sytuacja wynika z przepisów w obecnej ustawie telekomunikacyjnej, która stawia operatorów "kablówek" i Orange Polska w nierównej sytuacji. Według niej dawna TP SA, jako narodowy operator o największym udziale w rynku, zgodnie z dyrektywami Komisji Europejskiej ma nałożony obowiązek udostępniania swoich sieci innym operatorom. Taką praktykę stosują wszystkie kraje Unii Europejskiej.
Prezes podkreśla, że tacy operatorzy stworzyli swoiste "mikromonopole", ponieważ korzystają z infrastruktury Orange Polska, bez konieczności symetrycznego udostępniania własnej sieci innym operatorom. - To oczywiście powoduje, że klienci często nie mają wyboru i korzystają z usług jedynej, dostępnej kablówki, a gdyby pojawiła się realna konkurencja z pewnością by na tym zyskali - mówi.
Nie wpuszczają konkurencji
Jacek Strzałkowski z Urzędu Komunikacji Elektronicznej wyjaśnia, jak to wygląda w praktyce: - W przypadku, kiedy mam podłączone gniazdko telewizji kablowej, to wszystkie usługi kupuję od operatora, który przyłączył sieć do mojego mieszkania. Operator kablowy nie ma obowiązku udostępnić mojej sieci innemu operatorowi. Jeśli mam podpisaną umowę i zainstalowane przyłącze, to jestem zmuszony do korzystania z usług tylko jednej firmy - mówi naTemat rzecznik. Jest możliwe, że operatorzy dojdą do porozumienia i będą wpuszczać innych do swoich sieci, tylko że w praktyce nie jest to powszechnie stosowane.
- Taka rzecz dopiero będzie uregulowana w nowym prawie telekomunikacyjnym, które czeka na podpis prezydenta - tłumaczy rzecznik UKE. Przeciw tym przepisom protestują jednak operatorzy. Spór dotyczy artykułu nr 139, gdzie jest taka możliwość, by operator kablowy miał nałożony obowiązek udostępnienia sieci konkurencji. Strzałkowski zaznacza, że wynika to z potrzeby racjonalnego gospodarowania siecią i nie dublowania infrastruktury. - Wystarczy jedno przyłącze, na którym usługi może oferować wielu operatorów. Na dzisiaj takie obowiązki ma tylko TP SA - mówi.
"Kablówki" blokują przepis
Rzecznik UKE tłumaczy także, że w Polsce, zwłaszcza w małych miejscowościach, jest problem z dostępnością sieci. - Historycznie mieliśmy najbardziej ubogą infrastrukturę telekomunikacyjną, ludzie latami czekali na przyłączenie telefonu. W ostatnich latach sieci kablowe bardzo mocno się rozbudowały. Dzisiaj to jest 30 proc. rynku telewizyjnego - mówi.
Operatorzy kablowi próbują zablokować przepis o regulacji rynku i równym dostępie do sieci. Polska Izba Komunikacji Elektronicznej, która zrzesza większość "kablówek" apeluje do prezydenta, by nie podpisywał ustawy zawierającej taki przepis.
Prezes PIKE, w oświadczeniu twierdzi bowiem, że taka regulacja będzie "rażącym naruszeniem konstytucji". Chodzi o zasadę swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej. - Ograniczenie swobodę taką według konstytucji można uzasadnić tylko ważnym interesem publicznym - czytamy w oświadczeniu PIKE.
Serwis naTemat.pl próbował uzyskać komentarz u trzech głównych operatorów działających w Polsce. Biura prasowe tych firm odmówiły jednak dziś odpowiedzi. Operator UPC organizuje w tej sprawie konferencję prasową. Rzecznik tej firmy oświadczyła, że dopiero na konferencji prasowej firma zaprezentuje swoje stanowisko.