
Sprawa wymaga namysłu i odpowiedniego rozwiązania. Te 2250 zł rocznie dla dużych przedsiębiorców nie jest nadmiernie dużą daniną, ale w przypadku tych mniejszych może zaowocować przejściem do szarej strefy – tak planowane od przyszłego roku podwyżki składek ZUS ocenia w rozmowie z naTemat Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Rząd przyjął właśnie założenia przyszłorocznej ustawy budżetowej. Ponad milion osób prowadzących działalność gospodarczą czeka w przyszłym roku rekordowa podwyżka składek ZUS. Większą daninę zapłacą wszyscy przedsiębiorcy – niezależnie od tego, czy prowadzą swoje firmy od 10 lat, czy od kilku miesięcy.
Kaźmierczak: Może to zaowocować przejściem do szarej strefy
O komentarz poprosiliśmy Cezarego Kaźmierczaka, prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Przypomnijmy, że na początku stycznia szef ZPP dobitnie skrytykował Polski Ład na antenie TVP.
– Wydaje mi się, że tutaj beneficjentów (Polskiego Ładu – red.) to zbyt wielu nie będzie – tak ocenił nowe rozwiązania podatkowe. Prowadzący szybko wtrącił, że takich beneficjentów będzie "18 milionów", na co Kaźmierczak odparł śmiechem, dodając, że "to rządowa propaganda".
Tym razem szef ZPP aż tak krytyczny w stosunku do rządu nie jest. Nasz rozmówca wskazuje jednak, co PiS mogłoby zrobić, żeby ulżyć nieco przedsiębiorcom.
– System naliczania składek to automat, który istnieje w Polsce od co najmniej dwóch dekad. Obecny rząd oczywiście mógłby ten mechanizm zmienić, ale – jak widać od wielu lat – nikt nie chce tego robić – komentuje Cezary Kaźmierczak.
I podkreśla, że dla małych działalności gospodarczych kolejna podwyżka będzie na pewno olbrzymim problemem. – Sprawa wymaga namysłu i odpowiedniego rozwiązania. Te 2250 zł rocznie dla dużych przedsiębiorców nie jest nadmiernie dużą daniną, ale w przypadku tych mniejszych może zaowocować przejściem do szarej strefy. Jest bardzo duża rozpiętość pomiędzy przychodami i to jest największy problem – zaznacza szef ZPP.
"Składka jest naliczana nieuczciwie"
Eksperci wskazują ponadto, że rząd PiS chce sięgnąć głębiej do kieszeni przedsiębiorców, by w ten sposób sfinansować swoje obietnice wyborcze. Kaźmierczak również przyznaje, że jest "przeciwnikiem większości świadczeń socjalnych".
– Chodzi o 13. czy 14. emeryturę albo 500 plus na każde dziecko. Szczególnie w obecnej sytuacji te najbardziej kosztowne świadczenia należałoby zlikwidować – uważa przedsiębiorca.
Czy, jego zdaniem, rząd powinien przemyśleć, czy nie należałoby zwolnić przyrostu składek z działalności, bo przekracza on inflację? – Trzeba zmienić ustawę i sposób naliczana składek do ZUS, o co wielokrotnie apelowaliśmy do rządzących – odpowiada prezes ZPP.
I dodaje: – Składki są naliczane w sposób nieuczciwy, ponieważ są zależne od sektorów uprzywilejowanych, czyli tych bardzo wysoko opłacanych, co nijak ma się do rzeczywistości. Jeżeli wysokość tej składki dalej będzie tak galopować z roku na rok, dla większości przedsiębiorców będzie ona nie do udźwignięcia. Będzie zabójcza, jeśli rząd tego nie opanuje.
Rekordowe podwyżki składek ZUS
Przypomnijmy, według ustaleń "Rzeczpospolitej" rząd zakłada podwyżkę składek na ZUS – o prawie 188 zł miesięcznie – dla około miliona przedsiębiorców, którzy nie mogą liczyć na żadne ulgi. Bezprecedensowa podwyżka czeka także około 300 tys. mikroprzedsiębiorców opłacających składki w preferencyjnej wysokości przez pierwsze dwa lata od rejestracji działalności.
Te są liczone od minimalnego wynagrodzenia, które w przyszłym roku wzrośnie dwukrotnie. Najpierw od stycznia z obecnych 3010 zł do 3383 zł. Minimalne składki wzrosną wtedy z 285,71 zł do 321,12 zł, uwzględniając dobrowolną składkę na ubezpieczenie chorobowe.
Jednak w związku z szalejącą inflacją rząd zapowiedział, że minimalne wynagrodzenie, po raz pierwszy w historii, zostanie podwyższone również w lipcu – do 3450 zł. Preferencyjne składki ponownie więc wzrosną – do 327,47 zł miesięcznie.
