
W sobotę na XVII Zjeździe Klubów Gazety Polskiej w Spale odczytano list Jarosława Kaczyńskiego. Wicepremier znaczną jego część poświęcił wojnie w Ukrainie. Stwierdził, że agresja Rosji na naszego wschodniego sąsiada nie może się skończyć klęską Ukrainy.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
"Ta wojna toczy się między wolnością a despotyzmem, między naszą cywilizacją a barbarią, między jasnymi siłami - uosabiającymi wolę narodów nie tylko do samostanowienia, ale i do samego istnienia - a z drugiej strony między czarnymi mocami zniewolenia" – napisał w liście do członków Klubów Gazety Polskiej Jarosław Kaczyński.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że stawką w wojnie na terenie naszego wschodniego sąsiada jest nie tylko jego suwerenność, ale także "niezawisłość i bezpieczeństwo naszej ojczyzny oraz obecny porządek światowy".
"Wspieranie Ukrainy, podejmowanie wszelkich działań służących jej sprawie, a więc także i naszego zwycięstwa, leży w interesie każdego Polaka. Ta wojna nie może się skończyć przegraną Ukrainy" – stwierdził wicepremier Kaczyński.
Polityk PiS nie omieszkał także wspomnieć o ostatnich zmianach w polskim prawie, m.in. o Ustawie o Obronie Ojczyzny, której był współautorem. Zaznaczył, że "z taką intensywnością i determinacją" jaką mają Ukraińcy, należy "rozbudowywać i dozbrajać w najnowocześniejszy sprzęt naszą armię".
"Ci od Putina nie próżnują"
Przypomnijmy, że w sobotę Jarosław Kaczyński odsłonił pomnik swojego brata, Lecha w Tarnowie. W uroczystości uczestniczyło wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości. W Tarnowie pojawili się m.in. Mateusz Morawiecki, Beata Szydło, Piotr Gliński, Jacek Sasin, Anita Czerwińska oraz Ryszard Czarnecki.
– Lech Kaczyński uczynił bardzo wiele dla Polski. Najpierw dla „Solidarności”, dla tego, co było przed „Solidarnością”, dla Wolnych Związków Zawodowych. Później jako prezydent dla państwa, dla narodu – mówił Jarosław Kaczyński.
– Bez mojego świętej pamięci brata nie mógłby powstać ruch, który w sposób racjonalny i przemyślany, w imię wartości demokratycznych kwestionował postkomunizm. Bez niego nie mogłoby powstać Porozumienie Centrum, a następnie Prawo i Sprawiedliwość – kontynuował.
Wicepremier podkreślał podczas przemówienia, że bez prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie udałoby się doprowadzić do sytuacji, w której jesteśmy dziś, kiedy Polska jest zdecydowanie bardziej sprawiedliwa oraz silniejsza. – Broniona jest suwerenność i podmiotowość. Dla mojego brata była to największa wartość. Od zawsze był oddany Polsce – mówił.
Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego z pewnością nie należało do łatwych. Wielokrotnie zostało przerwane, ponieważ mieszkańcy kierowali w stronę polityka okrzyki "spieprzaj dziadu!", cytując słowa Lecha Kaczyńskiego. Jednak jego brat nie przejął się nieprzychylnością mieszkańców przeciwnych stawianiu pomnika. – Ci od Putina nie próżnują – skomentował zachowanie osób cytujących jego brata.
