Dziennikarz TVP Tomasz Sekielski
Dziennikarz TVP Tomasz Sekielski Fot. Michał Lepecki / AG

Tomasz Sekielski protestuje przeciwko decyzji sądu, który w tym tygodniu zatrzymał reportaż TVP o zachowaniu zakonników - nauczycieli w gdańskim gimnazjum. Sekielski nazywa to "cenzurą" i twierdzi, że opinia publiczna ma prawo ten materiał poznać. - Żyjemy w kraju, w którym wciąż obowiązuje cenzura - napisał Tomasz Sekielski, a z konstrukcji tego zdania można wywnioskować, że skoro "wciąż", to Polska pod tym względem przypomina PRL.

REKLAMA
Nie widzieliśmy reportażu "Podwójne zło" więc trudno nam oceniać jego wiarygodność. Wiemy jednak, że cenzura prewencyjna decyzją sądu nie jest ani PRL - owskim, ani polskim wynalazkiem. W Wielkiej Brytanii sądy dość regularnie (ostatnio przy sprawie zdjęć z wakacji księżnej Catherine) zatrzymują prasowe publikacje. W czasach gdy wszystko jest w internecie nie jest to zbyt rozsądne, ale też niekoniecznie jest to od razu groźna cenzura.

Tomasz Sekielski w Polska the Times

Nie zamierzam wydawać wyroków, sprawa jest podobno badana i wyjaśniana. To, przeciwko czemu protestuję i na co się nie godzę, to decyzja sądu wstrzymującego emisję reportażu. W ten sposób można w naszym kraju zablokować każdy dziennikarski materiał bez zapoznania się z nim. Fakty są nieważne. Żyjemy w kraju, w którym wciąż obowiązuje cenzura.


Pisaliśmy w kilku tekstach w naTemat o gdańskim gimnazjum, do którego chodzą dzieci niektórych pomorskich VIP-ów (ministra Nowaka, posła Jaworskiego). Rodzice i świeccy nauczyciele zarzucają mediom brak wiarygodności, zdobycie materiałów wideo z naruszeniem prawa, stanowczo bronią też oskarżanych braci zakonnych.
Mamy też w pamięci liczne przypadki, gdy media zbyt szybką publikacją zrobiły krzywdę, rzuciły oskarżenie bez podstaw. Artykułem, lub materiałem zniszczyły komuś życie. A skoro media są coraz gorsze, to może przed ich nieodpowiedzialnością powinien negatywnych bohaterów materiałów bronić sąd?
Co o tym myślicie?