
Dwójka australijskich dziennikarzy w zeszłym tygodniu chciała "wkręcić" szpital, w którym przebywała księżna Wielkiej Brytanii Kate Middleton. Udało im się, ale żart znalazł tragiczny finał: pielęgniarka, która udzieliła Australijczykom informacji, popełniła samobójstwo. Teraz radio pomoże jej rodzinie.
REKLAMA
Dwójka prezenterów australijskiego 2Day FM zadzwoniła do szpitala, w którym przebywała Kate Middleton, i udawała brytyjską królową. Wtedy ich żart został uznany powszechnie za dobrą "wkrętę".
Niestety, niemal od razu żart dziennikarzy znalazł swój tragiczny finał. Gdy cała sprawa wyszła na jaw, pielęgniarka, która bezprawnie udzieliła informacji o stanie zdrowia Kate Middleton, popełniła samobójstwo. To zaś spowodowało, że zarówno odbiorcy, jak i media, zaczęły zastanawiać się nad tym gdzie jest granica żartu i prowokacji. W efekcie sprawy dziennikarze zostali zawieszeni przez radio.
2Day FM postanowiło zadośćuczynić krzywdom, jakie wyrządził żart jego prezenterów. Jak informuje RMF FM, radio przeznaczy swoje wpływy z reklam, uzyskane do końca roku, na pomoc dla rodziny zmarłej pielęgniarki. Rhys Holleran, szef firmy Southern Cross Austereo, która jest właścicielem radia, zapewnia, że na konto rodziny wpłynie około 500 tysięcy dolarów. Pielęgniarka, która popełniła samobójstwo, była mężatką i miała dwójkę dzieci.
