Prezydent Lech Kaczyński sprawdzający swój telefon. Rok 2008
Prezydent Lech Kaczyński sprawdzający swój telefon. Rok 2008 Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Wciąż nie wiadomo w jakich okolicznościach mogło dojść do tego, że ktoś korzystał z numeru telefonu należącego do prezydenta Lecha Kaczyńskiego tuż po katastrofie smoleńskiej. Badająca to Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedłużyła śledztwo do początku lutego przyszłego roku, m.in. ze względu na oczekiwanie na przesłanie przez Rosjan billingów rozmów, których z telefonu prezydenta dokonano na terytorium Rosji.

REKLAMA
Czy to, z kim rozmawiał prezydent Lech Kaczyński tuż przed katastrofą smoleńską i czy ktoś korzystał z jego numeru także po tragedii miało znaczenie dla jej przebiegu? Tego wciąż nie wiedzą polscy prokuratorzy, którzy poinformowali w środę, iż śledztwo w tej sprawie zostaje wydłużone do lutego przyszłego roku. Rosjanie wciąż nie przekazali bowiem stronie polskiej billingów rozmów, których z telefonu tragicznie zmarłego prezydenta dokonywano w dniach 10-12 kwietnia 2012.
Danymi takimi dysponuje jeden z rosyjskich operatorów telefonii komórkowej, od którego musi je zdobyć najpierw rosyjska prokuratura. Dlatego w listopadzie polscy śledczy zwrócili się do kolegów z Rosji z kolejnym wnioskiem o pomoc prawną w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Śledczy zapewniają, że nie czekają jednak z założonymi rękami i wciąż prowadzą szereg czynności w tym wątku. - W tej sprawie nadal trwają przesłuchania świadków, nadal też oczekujemy na materiały z prokuratury wojskowej, w szczególności na protokół z oględzin miejsca katastrofy z opisanym miejscem odnalezienia telefonu prezydenta - powiedział portalowi TVN24.pl rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Dariusz Ślepokura.

Śledztwo dotyczące wykorzystania prezydenckiego telefonu komórkowego (a raczej karty SIM należącej do Lecha Kaczyńskiego) po katastrofie smoleńskiej warszawska Prokuratura Okręgowa wszczęła w maju bieżącego roku, by wyjaśnić czy i w jaki sposób doszło do tego, iż ktoś korzystał z numeru zmarłego prezydenta tuż po katastrofie, w tym odsłuchiwał nagrania z prezydenckiej poczty głosowej.
Źródło: TVN24.pl