Fot: YouTube

Sylwia Chutnik zawsze igrała z kobiecymi stereotypami. Nie inaczej jest i tym razem. W swojej nowej powieści, "Cwaniary", pokazuje kobiety jako fighterki, siłaczki wymierzające sprawiedliwość pięścią. Czy można mówić o nowym typie bohaterki?

REKLAMA
Mocne, wyzwolone, anarchistyczne postaci kobiece wciąż rzadko pojawiają się w polskiej literaturze. Skandynawowie mają swoją Lisbeth Salander czy nieśmiertelną Pippi Langstrump, nam wciąż bliżej do tradycyjnego wzorca kobiecości. W to miejsce wchodzi Chutnik ze swą kolorową zgrają bohaterek.
Z pięścią na ulicę
Ta przerysowana, komiksowa (opatrzona zresztą rysunkami Marty Zabłockiej) powieść, opowiada o czterech warszawiankach, które zamiast grzecznie gotować zupę, wolą wyjść na ulicę i bić złych chłopaków - brutalnych mężów i chciwych deweloperów. Jak bohaterowie "Bękartów wojny", biorą odwet na wrogu - w tym wypadku wadliwym elemencie miasta stołecznego, które okazuje się w "Cwaniarach" tworem podejrzanym i niebezpiecznym.
- Chciałam napisać książkę, która będzie nawiązaniem do Tyrmanda, Grzesiuka, Nowakowskiego, Wiecha, czyli trochę męską, machowską opowieścią, taką figo-fago, ale z kobiecymi bohaterkami, których mi brakowało u wyżej wymienionych autorów. - Opowiada autorka. - Stworzyć Czarną Mańkę od nowa, ale nie jako femme fatale czy heroinę, która musi zginąć w ramionach ukochanego, tylko jeśli już musi zginąć, to na swoich zasadach. Musiało to łączyć się z grą ze stereotypem macho w wersji warszawskiej, czyli takich kolesi, co stoją na rogu i obczajają. Chciałam zobaczyć, co się stanie jak zaczną to robić dziewczyny.
Czy fighterki to zjawisko?
Dzieje się sporo. Działające pod osłoną nocy dziewczyny nie odpuszczają. W bijatykach nie przeszkadza im nawet taka błahostka jak ciąża. A jednak w tym szaleństwie jest metoda. Poprzez swoją nową powieść warszawska pisarka igra ze stereotypowym, romantyczno-biernym wizerunkiem kobiety. Wprowadza do literatury ostrą, bezkompromisową bohaterkę, która umie złożyć dłoń w pięść i nie zawaha się jej użyć.
Coś jest na rzeczy, "Cwaniary" oddają ducha czasów. Zuzanna Ziomecka w ostatnim Przekroju rozmawia z Dodą - między innymi o kryzysie męskości i o nowym typie przebojowej, pewnej siebie kobiety. Dla naczelnej Przekroju silne czy nawet agresywne przedstawicielki płci pięknej to nowe zjawisko społeczne. Wskazuje na to, że takich wizerunków kobiecych pełno jest we współczesnych teledyskach.
Ostre laski czy silne kobiety?
logo
Sylwia Chutnik Fot: Alina Gajdamowicz/AG

Sylwia Chutnik potwierdza te przypuszczenia, ale nie wiąże tej siły kobiet z przemocą fizyczną. - Dla mnie fighterki to dziewczyny, które ogarniają kilka przestrzeni naraz - mówi. - Kobiety coraz lepiej sobie radzą w świecie, są pewne siebie i za tym idzie żywotność fizyczna, ale bez przesady. Wizerunek "ostrej laski", jaki spotykamy w teledyskach to tylko dopełnienie fighterskich emocji. Kobiety są przede wszystkim silne psychicznie, silna pięść to tylko dodatek. Może to i lepiej. Strach byłoby spotkać Celinę Cios czy Halinę Żyletę w którymś z warszawskich, ciemnych zaułków.