
Koleżanka ubarwiła dziś znacząco mój dzień, zamieszczając na Facebooku linka do amerykańskiej strony, która opublikowała zdjęcia najładniejszych użytkowników nowojorskiego metra. Skłoniło mnie to do rozważań, co i kogo można jeszcze spotkać pod ziemią.
REKLAMA
Po “Wstydzie” wiemy, że metro, szczególnie w Wielkim Jabłku, to miejsce, gdzie nietrudno o elektryzujący kontakt wzrokowy. Jeśli miałby on nastąpić z kimś o takiej aparycji,
nie ręczyłabym za swoje opanowanie...
Ludzie bez spodni
Zupełnie pozbawiony jakiegokolwiek erotycznego aspektu jest doroczny widok pasażerów bez spodni, których organizuje globalny ruch Improv Everywhere, odpowiedzialny m.in. za akcję No Pants Subway Ride. Jak można się spodziewać, wynaleziono ją w Ameryce 10 lat temu. Od tego czasu każdej zimy w różnych zakątkach świata w umówiony dzień ludzie jeżdżą metrem bez spodni. Po co? Po nic.
Ludzie bez spodni
Zupełnie pozbawiony jakiegokolwiek erotycznego aspektu jest doroczny widok pasażerów bez spodni, których organizuje globalny ruch Improv Everywhere, odpowiedzialny m.in. za akcję No Pants Subway Ride. Jak można się spodziewać, wynaleziono ją w Ameryce 10 lat temu. Od tego czasu każdej zimy w różnych zakątkach świata w umówiony dzień ludzie jeżdżą metrem bez spodni. Po co? Po nic.
A tutaj zdjęcia z ostatniej warszawskiej edycji, która, tak samo jak globalna, miała miejsce 8 stycznia.
Koncert
Nie mam tu na myśli tradycyjnych grajków w metrze, choć ci też potrafią być ujmujący. Co jakiś czas po prostu zdarza się, że ktoś twórczy wpada na pomysł, by promocyjny koncert zagrać w wagoniku metra. Bardzo pomaga w tym nowoczesna technologia – jak w tym występie Atomic Tom:
Nie mam tu na myśli tradycyjnych grajków w metrze, choć ci też potrafią być ujmujący. Co jakiś czas po prostu zdarza się, że ktoś twórczy wpada na pomysł, by promocyjny koncert zagrać w wagoniku metra. Bardzo pomaga w tym nowoczesna technologia – jak w tym występie Atomic Tom:
spowodowanym przykrym incydentem – zespołowi ukradziono wszystkie instrumenty. Innym (np. chłopakom z Naturally Seven) wystarczy za to tylko własny głos i wydobywany z trzewi beatbox.
Dlaczego muzyków w metrze warszawskim wciąż jest jak na lekarstwo?
Bunkier
Bywalcy Berlina wiedzą zapewne, że tamtejsza stacja metra Gesundbrunnen kryje co najmniej jedną tajemnicę. Za niepozornymi drzwiami w pistacjowej ścianie kryje się wylot podziemnego bunkru, w którym dzięki staraniom stowarzyszenia Berliner Unterwelten udało się utworzyć Muzeum Podziemi. Organizacja objęła go ochroną konserwatora zabytków, co nie przeszkadza jej oprowadzać po nim – i innych okolicznych fortyfikacjach z czasów drugiej wojny światowej – ciekawskich zwiedzających. Interesująca alternatywa dla klasycznych wycieczek! Polecamy zwłaszcza Bunker Tour!
Bywalcy Berlina wiedzą zapewne, że tamtejsza stacja metra Gesundbrunnen kryje co najmniej jedną tajemnicę. Za niepozornymi drzwiami w pistacjowej ścianie kryje się wylot podziemnego bunkru, w którym dzięki staraniom stowarzyszenia Berliner Unterwelten udało się utworzyć Muzeum Podziemi. Organizacja objęła go ochroną konserwatora zabytków, co nie przeszkadza jej oprowadzać po nim – i innych okolicznych fortyfikacjach z czasów drugiej wojny światowej – ciekawskich zwiedzających. Interesująca alternatywa dla klasycznych wycieczek! Polecamy zwłaszcza Bunker Tour!
Wystawa
Na berlińskich stacjach metra można się też otrzeć o sztukę – najbardziej oszałamiającym przypadkiem tego trendu była wystawa “Paradies” zajmująca 2,5 tysiąca metrów kwadratowych, również ulokowana w bunkrze, tym razem na Alexander Platz. Ekpozycja była od tego czasu prezentowana równie w kilku innych miastach i trzeba przyznać, że była to jedna z nielicznych instalacji w metrze, które nie grzeszą absolutnie szczytnym celem i koszmarnie miałką realizacją. Nieliczne sukcesy w tej materii udaje się też osiągnąć Londynowi, którego niezliczone stacje kryją rozmaite dziwa. Waterloo np. jest domem dla rzeźby słonia, podobno nawiązującego do przeszłości tego miejsca
(stację przebudowano w latach 60., gdy budowano centrum handlowe Elephant&Castle).
Zdarzają się też udane pomysły okołokomunikacyjne, jak ten, by okładkę
zmieniającej się bez przerwy (powstawanie nowych stacji jest tu chyba siedmiokrotnie szybsze niż w Warszawie) mapki metra projektował za każdym razem inny artysta. Wszystkie dotychczasowe projekty od 2004 r. można aktualnie obejrzeć na stacji Picadilly Circus. Oprawę mapy metra projektowali już tacy uznani artyści, jak Richard Long (2009), Mark Wallinger (2008) czy Yayoi Kusama (2012), której retrospektywną wystawę można własnie podziwiać w Tate Modern.
W metrze możecie także natrafić na:
zaraźliwy śmiech
zaraźliwy śmiech
podekscytowanego szczura
i plakat reklamujący film Banksy'ego, któremu nieznany sprawca przyprawił z powrotem aureolę, zakazaną wcześniej przez władze metra.
A jeśli będziecie się uważnie rozglądać, może się zdarzyć, że miejska jubilerka Nespoon ubarwi kiedyś swoimi delikatnymi wrzutami także warszawskie metro!
