logo
Opozycjonista rosyjski uważa, że dojdzie do zamachu stanu Fot. ATTA KENARE/AFP/East News
Reklama.
  • Rosyjski opozycjonista na uchodźstwie Mark Fejgin przepowiada zamach stanu na Kremlu
  • Zdaniem Fejgina rządy Władimira Putina nie będą już trwały długo
  • Opozycjonista twierdzi, że do zmiany władzy dojdzie, gdy porażka wojny w Ukrainie "będzie oczywista"
  • Mark Fejgin był swego czasu deputowanym rosyjskiej Dumy Państwowej, obecnie jest działaczem opozycyjnym poza granicami kraju. W rozmowie z espreso.tv stwierdził, że przywództwo Władimira Putina nie będzie trwało długo. Jego zdaniem zamach stanu na Kremlu zostanie przeprowadzony w momencie, gdy inicjatorzy uznają, że są gotowi.

    A to z kolei może nastąpić, gdy publicznie Putin będzie "totalnie osłabiony". - Kiedy nie będą się bali powiedzieć: "Co z tobą? Idź na emeryturę, zasadź rzodkiewki" - mówił dysydent.

    Jak uzasadnił, przeciwnicy będą mogli to zrobić, kiedy porażka w wojnie inwazyjnej w Ukrainie będzie oczywista i wymienił, co mogłoby na nią wpłynąć, czyli m.in. wyzwolenie Chersonia przez Ukraińców. - Mówią, że wszystko idzie zgodnie z planem. Jakim planem? 10 lat wojny? Do pewnego momentu te wyjaśnienia się sprawdzają, a potem już nie - ocenił Fejgin.

    Putin podróżuje niedaleko polskiej granicy

    Niedawno opisywaliśmy wizytę Putina w Kaliningradzie z okazji rosyjskiego Dnia Wiedzy, czyli rozpoczęcia roku szkolnego. Podczas spotkania z uczniami dyktator, niczym nauczyciel, opowiadał, że w Ukrainie powstaje "antyrosyjska enklawa", a działania Rosji mają "zakończyć wojnę, jaką Kijów toczy przeciwko własnemu narodowi".

    Z tego, co relacjonowały rosyjskie media, wynikało, że część przemówienia do nastolatków wyglądała jak te, które kierowane są do żołnierzy w armii. – Zaczęli tworzyć na terytorium dzisiejszej Ukrainy antyrosyjską enklawę, która zagraża naszemu krajowi. Dlatego nasi chłopcy, którzy tam walczą, bronią zarówno mieszkańców Donbasu, jak i bronią samej Rosji – te słowa z przemówienia Putina cytuje m.in. rosyjska agencja Interfax.

    – I to oczywiście zasługuje na poparcie całego społeczeństwa – kontynuował dyktator. Po czym dodał, że "specjalna operacja (czyli bestialska inwazja – red.) nie jest agresją, a jedynie próbą zakończenia wojny, jaką Kijów toczy przeciwko własnemu narodowi". Przypomnijmy, że według narracji Kremla ludność rosyjskojęzyczna w Ukrainie popiera działania wojsk Rosji. A tak nie jest.

    Tłumaczył też, że "Ukraina nigdy nie miała swojej państwowości przed utworzeniem Związku Radzieckiego". I mówił o "świadomości dzieci w Donbasie".