
Kilka godzin przed walką Tomasza Adamka ze Stevem Cunninghamem, młody polski pięściarz, Konrad Kaźmierczak, napisał na Twitterze: "Dziś na Orange Sport będzie można obejrzeć kupione zwycięstwo Tomasza Adamka. Jak ktoś nie był dawno w teatrze, zapraszam do oglądania." Gdy dziennikarz Rafał Kędzior poprosił, by Kaźmierczak rozwinął swoją myśl, ten odpisał: "Sam zobaczysz, to nie będzie stricte sportowa rywalizacja. Raczej typowa pozerka, którą wygra Adamek".
W rozmowie z naTemat Konrad Kaźmierczak przyznał, że nie wypowiadałby się w ten sposób, gdyby nie miał do tego podstaw: – Dostałem cynk od promotora działającego na rynku amerykańskim. Funkcjonuję w środowisku bokserskim, znam promotorów i mechanizmy, jakie zachodzą w tym sporcie. Adamek i Cunningham mają tego samego promotora. Gdyby Adamek przegrał, byłby spalony, a Cunningham po prostu powróci
Konrad Kaźmierczak
do wagi cruiser. Polakowi zależało tylko na tym, by wytrzymać 12 rund, by się nie przewrócić, tak by sędziowie byli zabezpieczeni – mówi Kaźmierczak.
Pod wczorajszym tekstem Kuby Radomskiego podsumowującym walkę, rozgorzała dyskusja. "Też widziałem tę walkę. Adamka goniącego po ringu faceta, ciekawe ile kilometrów zrobił w te 12 rund" - napisał Edi Kozak. Damian Sajewicz zauważył natomiast: "Za trafianie w boksie przyznaje się tylko część punktów w każdej rundzie. Na resztę składa się m. in. inicjatywa, narzucanie warunków w ringu, a to akurat Adamek w całej walce nacierał na Cunninghama, a ten tylko go kontrował".
Nasz rozmówca, który poprosił o anonimowość, zapytany o kryteria, jakie stosują sędziowie, odpowiada: – Oczywiście, biorą pod uwagę wiele elementów, ale mimo wszystko Adamek i tak przegrał – stwierdził. A co z sytuacją, w której przed jedną z ostatnich rund trenerzy Adamka mówią mu, że potrzebuje nokautu, by wygrać? – A czego oni tam nie mówią, różne rzeczy są robione pod publiczkę – kontynuuje nasz rozmówca. – Boksu nie należy traktować jako sportu w czystej postaci. Gdybym był promotorem, miałbym powiedzmy pięciu zawodników, i organizowałbym galę, aranżowałbym takie walki, by moi zawodnicy wygrywali. W Polsce za kelnerowanie można dostać 1500 zł. Za wystąpienie w walce, tylko po to, by przegrać – kończy nasz rozmówca.
Starcie Adamka z Cunninghamem to kolejna walka, która może budzić kontrowersje. Podobny scenariusz miał pojedynek Powietkina z Huckiem w lutym 2012 r. Dla Hucka była to pierwsza walka w najcięższej kategorii. Niemiec przegrał, mimo że zdaniem ekspertów był lepszy. Kibice werdykt przyjęli gwizdami.
Skandalem zakończyła się walka Mariusza Pudzianowskiego z Jamesem Thompsonem w KSW. Zwycięstwo przyznano Polakowi, by później na konferencji prasowej poinformować, że ze względu na błąd w procedurze sędziowskiej walka została uznana za nieodbytą. Martin Lewandowski, jeden z twórców KSW w Polsce, w rozmowie z naTemat wyjaśniał, że był to głupi, ludzki błąd.
W 2010 roku tygodnik "The Sun" pisał, że w trakcie walki David Haye w pewnym momencie krzyknął do rywala, Audleya Harrisona, "Now!", po czym go znokautował. Niezwykle kontrowersyjny był też pojedynek Danny'ego Greena z Paulem Briggsem. Wygrał ten pierwszy, nokautując rywala po niespełna 30 sekundach, choć - co widać na powtórkach - jego cios był nieczysty.