
Do niecodziennej sytuacji doszło w Sanoku na Podkarpaciu. Kobieta, do której przyjechali ratownicy medyczni, postanowiła ich zaatakować. Do tego użyła tego, co miała pod ręką, czyli tłuczka do mięsa i kuchennego noża. Jeden z ratowników może mówić o szczęściu, bo przed ciosem nożem uchronił się, zasłaniając się tabletem.
Kobieta zaatakowała ratowników nożem i tłuczkiem
Do wszystkiego doszło w czwartek 27 października. Do mieszkanki Sanoka zostało wezwane pogotowie. Sytuacja, która wydarzyła się w trakcie przybycia ratowników była na tyle szokująca, że Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Sanoku opisało ją na swoim Facebooku. Zespół ratownictwa medycznego stacjonujący w Sanoku został wezwany do młodej 35-letniej kobiety, będącej pod wpływem alkoholu.
"W trakcie wykonywania medycznych czynności ratownicy zostali zaatakowani przez pijaną kobietę tłuczkiem do mięsa. Agresywna pacjentka w ataku szału chwyciła także nóż kuchenny i próbowała zranić nim ratownika" - czytamy we wpisie.
Niebezpieczna sytuacja może jednak brzmieć komicznie, gdy dowiadujemy się, że ratownik medyczyny przed ciosem zasłonił się przy pomocy tableta. Cios nożem był jednak na tyle silny, że urządzenie uległo uszkodzeniu.
Historia jest o tyle przykra, że zaledwie kilka dni wcześniej ratownicy świętowali Dzień Ratownictwa Medycznego, by w czasie swojej służby zostać zaatakowanymi przez agresywną pacjentkę.
Sprawę bada Komenda w Sanoku
Kobieta była tak agresywna, że na miejsce musiał zostać wezwany patrol policji, który ją obezwładnił. Prawdopodobnie jej zachowanie było spowodowane tym, że nie chciała poddać się badaniu na obecność alkoholu.
Sprawą zajmuje się Komenda Powiatowa Policji w Sanoku. — O zajściu zostaliśmy poinformowani w czwartek około godziny 13. Na miejscu funkcjonariusze ustalili, że podczas udzielania pomocy medycznej kobieta miała być agresywna, wobec podejmujących czynności ratowników medycznych. kierowała wobec nich wyzwiska i groźby — komentowała dla TVN 24 Monika Hędrzak, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Sanoku. Agresywna kobieta ostatecznie nie poddała się badaniu na stan trzeźwości, ale została jej pobrana krew do badań. Ratownicy złożyli zawiadomienie i trwa wyjaśnianie dokładnych okoliczności tego zdarzenia.
Kobiecie może grozić nawet do 5 lat pozbawienia wolności, ponieważ tyle grozi za znieważenie funkcjonariuszy publicznych i kierowanie gróźb karalnych. "Dzisiejszy incydent zakończył się szczęśliwie dla zespołu RM, który nie ucierpiał fizycznie, ale uzmysłowił nam kolejny raz, jak blisko czasami niebezpieczeństwo ociera się o nas…" - czytamy w podsumowaniu wpisu, który Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe zamieściło na swoim Facebook'u.
W komentarzach pod postem na FB wypowiedział się także jeden z pracowników szpitala, który przyznał, że kobieta wulgarnie groziła personelowi, mówiąc, że "wszystkich ich znajdzie i zaje*ie". "Niby nie robi to już wrażenia. A jednak przykro" - podsumował komentujący.
Zobacz także
