
– Ja mam temperament, który bardziej pasuje do PiS – przyznaje Władysław Frasyniuk w wywiadzie dla Newsweeka. Dodaje jednak, ostry język, który stał się już jego wizytówką, nie pasuje do dzisiejszych czasów, a raczej do stanu wojennego. Zabiera głos jedynie wtedy, gdy jest absolutnie konieczne.
W ostatnich tygodniach Władysław Frasyniuk coraz częściej zabiera głos. Jego wypowiedzi są zawsze ostre i jednoznaczne. Jak twierdzi, wiele osób namawia go, by wrócił do czynnej polityki i zrobił porządek na Wiejskiej.
W rozmowie z Marcinem Mellerem stwierdza, że jego retoryka zdecydowanie bardziej pasuje do Prawa i Sprawiedliwości, niż do pozostałych partii. Twierdzi nawet, że jego temperament uczyniłby z niego jednego z poważniejszych liderów frakcji w PiS. Uważa jednak, że polityk powinien szukać kompromisu, a język polityki powinien być stonowany. Teraz, gdy jest poza polityką, rzadko zabiera głos. – Reaguję głównie na głupotę i gdy ktoś pluje na historię – stwierdza Frasyniuk.
Czytaj także: Frasyniuk o wypuszczeniu Kaczyńskiego 13 grudnia: Albo był niedojdą albo podpisał deklarację współpracy
Frasyniuk wyjaśnia, dlaczego w ostatnim czasie używał tak ostrego języka wobec Jarosława Kaczyńskiego. Twierdzi, że jest on adekwatny do zachowania polityków PiS, którzy od dawna posługują się mocnymi stwierdzeniami wobec swoich wrogów.
Władysław Frasyniuk
Wypowiedź dla "Newsweeka"
Ostry język Frasyniuka ma nie tylko uderzyć w polityków, ale przede wszystkim ich ośmieszyć. Według byłego opozycjonisty, właśnie to jest skutecznym narzędziem, aby wyłączać niektóre osoby z debaty publicznej. Jeśli nie będzie się wobec takich ludzi stosowało ostrego języka, to będą cię traktowali jak frajera, a kulturalne zachowanie jako słabość.
Całość wywiadu Marcina Mellera z Władysławem Frasyniukiem w najnowszym "Newsweeku"
Źródło: Newsweek.pl
