
Władysław Frasyniuk aktywnym politykiem już nie jest, ale emocje, które budzi są porównywalne (a nawet większe) do tych, które wywołują polscy parlamentarzyści. Były działacz "Solidarności" nie przebiera w słowach i zazwyczaj nie owija w bawełnę. – Zazdroszczę mu jego wolności. To dziś jeden z nielicznych – a może jedyny – który bez oporów mówi to, co naprawdę myśli – pisze w "Gazecie Wyborczej" Katarzyna Kolenda Zaleska.
Nie zawsze się z Frasyniukiem zgadzam. Czasem mam wrażenie, że za bardzo jedzie po bandzie, nie przebierając w słowach. Ale może dziś tak trzeba, by przywrócić rzeczom ich właściwą miarę, wbić klin w partyjną poprawność, CZYTAJ WIĘCEJ
Dziennikarka zauważa, że jest w nim wyjątkowa szczerość, która wynika z tego, że Frasyniuk nie ma nikogo nad sobą. Nie dostaje wytycznych od szefostwa partii, co, jak, gdzie i kiedy ma mówić. "Nie ma kto dać mu po łapach" – pisze w "Gazecie Wyborczej". Jej zdaniem Władysław Frasyniuk – jeżeli tylko ma ku temu powody – skrytykuje równie mocno Kaczyńskiego, co i Tuska.
Czytaj: Władysław Frasyniuk: Polacy nie chodzą na marsze, bo "zapier...". O wulgaryzmach mówi: To wyraz mojej bezradności
Każda z figur na scenie politycznej jest dziś z kimś lub czymś związana, w coś uwikłana, a przede wszystkim uzależniona od spadających lub rosnących sondaży, od powodzenia ewentualnej przyszłej - nie tylko politycznej - kariery.We Frasyniuku są uczciwość i niezależność wynikające z braku politycznych ambicji i niechęci do podległości. CZYTAJ WIĘCEJ
Kolenda-Zaleska uważa, że właśnie takich ludzi potrzeba. Ludzi "prawdziwie wolnych i niezależnych". Prof. Kazimierz Klik, politolog w rozmowie z naTemat wyjaśniał fenomen Frasyniuka. – Zawsze miał tak samo krytyczną osobowość, zawsze potrafił pójść pod prąd. To dlatego pozostał w pewnym sensie politycznym outsiderem.
Zobacz: Frasyniuk o wypuszczeniu Kaczyńskiego 13 grudnia: Albo był niedojdą albo podpisał deklarację współpracy
Sam Frasyniuk przy okazji rocznicy stanu wojennego skwitował fakt, że Jarosław Kaczyński nie był internowany, mówiąc, że wynika to z tego, iż albo był niedojdą, albo podpisał deklarację współpracy.

