
Polski Bus jest na polskim rynku dopiero 1,5 roku, a już chwali się przewozem 2 mln pasażerów. Mimo, że jest jednym z 30 tys. przewoźników, przykuwa uwagę. Nie tylko biletami za 1 zł, również zarzutami konkurencji. Jej zdaniem, brytyjska firma gra nieuczciwie – zaniżając ceny i nie mając jasnej taryfy.
REKLAMA
O spory przewoźników z Polskim Busem zapytaliśmy Zdzisława Szczerbaciuka, prezesa zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji, który skierował do ministerstwa pismo, w którym dopytuje o nierówne traktowanie przewoźników w Polsce.
Jakie zarzuty ma pan do Polskiego Busa?
Jakie zarzuty ma pan do Polskiego Busa?
Zdzisław Szczerbaciuk: Ja mam zarzuty do władz tego kraju. Chodzi nam o jednakowe przestrzeganie prawa przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Mamy w Polsce prawo określające zasady obowiązujące w transporcie. Powinno obowiązywać ono wszystkich przewoźników w jedynkowym zakresie. To podstawowy problem i dlatego przewoźnicy dopytują się ciągle o Polskiego Busa i zasady na jakich działa.
Jakich zasad Polski Bus nie przestrzega?
Jakich zasad Polski Bus nie przestrzega?
Mówimy o tym od 1,5 roku. Chodzi przede wszystkim o brak taryfy. Już 7 miesięcy temu zadaliśmy ministrowi właściwemu do spraw transportu i ministrowi właściwemu do kontroli zapytanie, czy w Polsce jest możliwe przewożenie pasażerów w sytuacji, kiedy przewoźnik nie posiada i nie podał do publicznej wiadomości taryfy. Członkowie Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji mówią, że Polski Bus jej nie ma. My jako organizacja nie mamy instrumentów, żeby to sprawdzić, stąd pytanie do ministerstwa. Przewoźnicy informują nas, że w Polskim Busie pokonując tę samą trasę z punktu A do punktu B klienci płacą różną cenę. Chcemy ustalić, czy jest to zgodne z polskim prawem. Moim zdaniem i zdaniem prawników nie jest, ale jeśli ministerstwo uzna, że to zgodne z prawem poinformujemy innych przewoźników, że mogą prowadzić swoją działalność na takich zasadach.
Czytaj też: Można robić biznes bez pieniędzy? Pomimo klęski OLT Express PolskiBus, SKM i Ryanair pokazują, że tak
I jaka jest odpowiedź ministerstwa?
I jaka jest odpowiedź ministerstwa?
Żadna. Przez 7 miesięcy sprawa jest nieuregulowana. Czytałem tylko w "Gazecie Wyborczej", że przedstawiciel Głównego Inspektora Transportu Drogowego (GIDT) twierdzi, że Polski Bus jeździ na trasach międzynarodowych i dlatego obowiązują go inne przepisy. To skandaliczne tłumaczenie. To tak jakby na pytanie czy kogoś pobili, odpowiadać: tak, biją, nie w Polsce, ale w Australii. Wysłałem zresztą w tej sprawie pismo do ministra Połcia, któremu podlega GITD.
Oprócz braku jasnej taryfy, ma pan jakieś inne zastrzeżenia do Polskiego Busa?
Mogą zarzucić sporo, ale my nie zajmujemy się zarzucaniem czegokolwiek, jeśli nie mamy na to dowodów. Jeśli przewoźnicy nam donoszą o nieprawidłowościach i przedstawiają sprawę, wtedy kierujemy sprawę do ministerstwa. A przewoźnicy mają podstawy do podstaw. Kiedyś PKS-y były państwowe. Dziś są w większości prywatne. W każdym razie są skrupulatnie kontrolowani, czy maja taryfy czy nie. Polski Bus nie ma taryf i nie ma ulg ustawowych.
Przewoźnikom przeszkadzają również słynne bilety za złotówkę. Zdaniem wielu to zaniżanie cen i nieuczciwa konkurencja.
Przewoźnikom przeszkadzają również słynne bilety za złotówkę. Zdaniem wielu to zaniżanie cen i nieuczciwa konkurencja.
Zaniżanie cen to sprawa urzędu antymonopolowego. Kilku członków złożyło pozwy. Jeżeli jeden z przewoźników uznaje, że drugi działa nieuczciwie, ma do tego prawo.
Pojawiają się, że te pozwy to sposób konkurencji na walkę z Polskim Busem, który zabrał im klientów.
Polski Bus w całej branży to bardzo mały podmiot. Poza komunikacją miejską mamy w Polsce ponad 30 tys. przewoźników. Polski Bus nie ma więc decydującego wpływu na konkurencję. Ma wpływ na tych trasach, na których jeździ. Oczywiście jest walka między przewoźnikami o pasażerów, których jest coraz mniej i w miastach takich, jak chociażby Bydgoszcz, Gdańsk i Lublin Polski Bus jest silną konkurencją, ale inni przewoźnicy nie przegrywają całkowicie. Jednak, jak o nim myślę, przypomina mi się Polski Express. To też była firma z Wielkiej Brytanii, konkurowali na trasach, mieli niskie ceny, ale właściciele uznali najwyraźniej, że nie mają takich sukcesów, jak oczekiwali. Wycofali się z Polski. Jak będzie z Polskim Busem – nie wiem. To w każdym razie kropla w całym wiadrze przewoźników.
Skoro to tylko kropla, to czemu tak o niej głośno?
Polski Bus miał agresywną reklamę, a poza tym wyróżnił się taryfą, o której wspomniałem. Inni przewoźnicy takiej polityki cenowej nie stosowali, bo jest ona niezgodna z przepisami. Podam pani przykład. W Zachodnio-Pomorskiem był niedawno kontrolowany jeden z przewoźników, bo urząd antymonopolowy zarzucał mu, że na każdy dzień ma inną taryfę. I o to nam chodzi. Chcemy, żeby wszyscy mieli do niej prawo. Nie może być tak, że tylko jedna firma nie jest kontrolowana. Tylko to mnie irytuje. Niech politycy zmienią prawo tak, żeby wszyscy mieli równe szanse.
