
Radosław Sikorski, Roman Giertych i Michał Kamiński będą nowymi "trzema tenorami" w polskiej polityce – zapowiada "Rzeczpospolita". – Wiedzą, że Tusk się zużywa i wystarczy poczekać na odpowiedni moment – twierdzi bliski znajomy Giertycha.
Oni wiedzą, że Tusk się zużywa i wystarczy cierpliwie poczekać na odpowiedni moment. Teraz zaś trzeba grać na Radka. Giertych ma ogromne ambicje i to, że czasowo wymiksował się z polityki, nie oznacza, że nie chciałby wrócić
Gazeta zaznacza, że tych trzech polityków sporo łączy. Nie tylko prawicowe poglądy, ale też "duża niechęć do prezesa PiS". Przy czym kluczową postacią takiej partii będzie, oczywiście, Radosław Sikorski. "Rz" podkreśla, że to właśnie Minister Spraw Zagranicznych ma obecnie najlepszą pozycję polityczną, cieszy się sporą popularnością w rankingach. To jednak może być też przeszkodą w tworzeniu nowej siły na prawicy.
Pozycja Radka jest bardzo wygodna. On ma czas. Może spokojnie czekać na rozwój sytuacji w Platformie i na prawicy. Wątpię, by angażował się na 100 proc. w jakieś wątpliwe projekty z Kamińskim i Sikorskim. Tym bardziej że to jego nazwisko jest kapitałem, wokół którego można w przyszłości budować nową partię czy frakcję. Giertych i Kamiński bez niego nie mogliby liczyć nawet na 1 proc. poparcia.
Zdaniem politologa prof. Rafała Chwedoruka, Kamiński i Giertych mogą, ze swoją radykalną przeszłością, być dla Sikorskiego obciążeniem na zagranicznych salonach. Według prof. Chwedoruka dla szefa MSZ ów plan trzech tenorów to raczej polisa, na wypadek, gdyby Platforma Obywatelska już długo nie pociągnęła.
On po prostu nie ma dokąd pójść. O ile Sikorski ma prestiżową funkcję, Giertych spore dochody z kancelarii adwokackiej, o tyle dla niego najbliższe półtora roku to polityczne być albo nie być.
Kamiński jednak zaprzecza w rozmowie z "Rz", jakoby miał zakładać nową partię lub wybierać się do już istniejącej.

