
Poseł PiS Jerzy Bielecki zrzekł się mandatu w ubiegłym tygodniu. Media podają, że najpewniej dostanie posadę w jednej ze spółek Skarbu Państwa. Wiadomo już, kto go zastąpi. To brat ministra rolnictwa i rozwoju wsi Henryka Kowalczyka.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, o rezygnacji Jerzego Bieleckiego informowała w ten poniedziałek lubelska posłanka Koalicji Obywatelskiej Marta Wcisło. "W nagrodę za 12 wystąpień przez trzy lata dostaje ciepły stołek w Spółce Skarbu Państwa. Bierny, mierny, ale wierny" – napisała wówczas na Twitterze.
Jerzy Bielecki zrezygnował z zasiadania z Sejmie
Tego samego dnia informacja o zrzeczeniu się przez niego mandatu znalazła się stronie internetowej Sejmu. Rezygnacja została złożona 24 listopada. Media podawały również, że Bielecki najpewniej dostanie posadę w jednej ze spółek Skarbu Państwa. Nie jest jasne w jakiej.
Warto jednak przypomnieć, że niedawno z Warszawy do Lublina przeniosła się centrala państwowego giganta - Polskiej Grupy Energetycznej. Być może to w tej spółce będzie pracować były już poseł Prawa i Sprawiedliwości.
"Na złożenie mandatu przez Jerzego Bieleckiego naciskała Nowogrodzka, która w ten sposób chce utorować Michałowi Moskalowi drogę do Sejmu w 2023 r. Zależało na tym również wicepremierowi Henrykowi Kowalczykowi, który chciał wprowadzić do Sejmu już teraz swojego młodszego brata - Leszka" – informował ponadto portal gazeta.pl.
Zgodnie z prawem wyborczym, zwolniony mandat powinien otrzymać kolejny z kandydatów, który w ostatnich wyborach uzyskał największą liczbę głosów z tej samej listy. Tą osobą był w 2019 roku obecny wojewoda lubelski Lech Sprawka. Jednak on nie zdecydował się na rezygnację z obecnego stanowisko.
Brat Kowalczyka zastąpił posła, który zrezygnował z mandatu
Z tego względu miejsce w Sejmie przypadło bratu Henryka Kowalczyka. Leszek Kowalczyk w 2018 roku został wybrany do sejmiku wojewódzkiego. Rok później startował do Sejmu, ale się nie dostał.
W środę nowy poseł złożył ślubowanie, a później przywitał się uściskiem dłoni z Jarosławem Kaczyńskim.
Polityka cieszy, że znalazł się w Sejmie. – Chciałem zostać posłem, nadarzyła się ku temu okazja, więc wypadało to zrobić. To jest wyzwanie, bo inne są zadania radnego, a inne parlamentarzysty. Z sejmiku odchodzę spełniony, choć żałuję, że nie będę mógł dokończyć działań związanych z funduszami unijnymi dla województwa na kolejną siedmioletnią perspektywę. Ale wierzę, że koledzy wszystkiego dopilnują – powiedział "Dziennikowi Wschodniemu".
Zobacz także
