nt_logo

Szokująca decyzja rodziców. Nie chcą operacji syna, bo krew do transfuzji może być od zaszczepionego

Agnieszka Miastowska

01 grudnia 2022, 16:34 · 2 minuty czytania
Mimo że okres zachęcania obywateli do szczepień minął, to antyszczepionkowcy nadal robią wszystko, by unikać jakiegokolwiek kontaktu ze szczepionką, nawet kosztem zdrowia własnego dziecka. W Nowej Zelandii para rodziców od tygodni zwleka z wydaniem zgody na transfuzje krwi dla swojego 4-miesięcznego synka. Boją się, że pobrana zostanie od osób zaszczepionych.


Szokująca decyzja rodziców. Nie chcą operacji syna, bo krew do transfuzji może być od zaszczepionego

Agnieszka Miastowska
01 grudnia 2022, 16:34 • 1 minuta czytania
Mimo że okres zachęcania obywateli do szczepień minął, to antyszczepionkowcy nadal robią wszystko, by unikać jakiegokolwiek kontaktu ze szczepionką, nawet kosztem zdrowia własnego dziecka. W Nowej Zelandii para rodziców od tygodni zwleka z wydaniem zgody na transfuzje krwi dla swojego 4-miesięcznego synka. Boją się, że pobrana zostanie od osób zaszczepionych.
Rodzice antyszczepionkowcy nie zgadzają się na transfuzje krwi niemowlakowi Fot. East News/Marek BAZAK
  • Antyszczepionkowi rodzice nie zgadzają się na operacje synka, bo ta wymaga transfuzji krwi
  • Obawiają się, że krew przetoczona dziecku może w sobie zawierać szczepionkę na COVID-19
  • Służba zdrowia założyła im sprawę sądową

Rodzice nie zgadzają się na operację dziecka

Historia rozgrywa się w Nowej Zelandii. Czteromiesięczny chłopiec cierpi na poważne zwężenie zastawki płucnej. Wada jest wrodzona, a lekarze od początku wskazują, że powinna zostać usunięta jak najszybciej. Dobra wiadomość jest taka, że jest to możliwe, jednak operacja wymaga transfuzji krwi od dawcy.

Niestety rodzice nie wyrażają na to zgody. Obawiają się, że krew, która zostanie przetoczona ich synowi, będzie pochodziła od osoby zaszczepionej na COVID-19. Dla rodziców ta wizja jest, jak widać ważniejsza niż fakt, że dziecko potrzebuje pilnej pomocy. Szczepionkę nazywają "eksperymentem" i podkreślają, że nie mogą zgodzić się na udział w nim swojego syna.

- Chcemy, aby operacja odbyła się od razu, jak tylko będą mogli ją zaplanować, ale jesteśmy bardzo zaniepokojeni krwią, której będą używać - mówi matka chłopca, cytowana przez portal "Daily Mail". Rodzice dziecka zapewne w obawie przed krytyką chcą zachować anonimowość.

Sprawa została skierowana do sądu w Auckland. Lokalna służba zdrowia zareagowała, by przenieść opiekę nad dzieckiem z rodziców na sąd. Rozprawa odbędzie się 6 grudnia. Sąd natomiast zachęca obie strony, aby kontynuowały negocjacje do czasu spotkania na sali rozpraw.  Antyszczepionkowi rodzice przekonują, że priorytetem jest dla nich dobro dziecka. Na własną rękę szukali niezaszczepionych dawców krwi i twierdzą, że znaleźli 20 kandydatów. Inne zdanie ma prawnik reprezentujący nowozelandzką organizację zdrowia.

Paul White powiedział, że operacja ratująca życie mogłaby zostać przeprowadzona już kilka tygodni temu. Dodał, że wniosek do sądu został złożony w najlepszym interesie dziecka pary.

Antyszczepionkowcy popierają rodziców

Co ciekawe, rodziców wspiera społeczność antyszczepionkowców w Australii. W środę przed Sądem Najwyższym w Auckland zebrało się ponad 100 antyszczepionkowców, którzy chcieli pokazać solidarność z rodzicami chorego chłopca. Protestujący mieli ze sobą plakaty z hasłem "Nie chodzi o zdrowie, chodzi o kontrolę".

Centrum krwiodawstwa Nowej Zelandii poinformowało rodziców i innych protestujących, że że krew nie jest dzielona na pobraną od dawców zaszczepionych i niezaszczepionych, a ponadto jest filtrowana. Organizacja przekonuje, że ​​nie ma dowodów na to, że użycie krwi osoby zaszczepionej stwarza jakiekolwiek ryzyko dla biorców, jednak to nie przekonuje antyszczepionkowych rodziców.

Ci podnoszą hasła o wolności i eksperymentach, na których wykonywanie na swoim dziecku się nie zgodzą. Tymczasem 4-miesięczny chłopiec nadal czeka na zgodę na operacje.