2013 rokiem Gierka? SLD na tym pomyśle nie zyska, a może sporo stracić [wywiad]

Partia Leszka Millera raczej nie zyska na pomyśle uczczenia Edwarda Gierka.
Partia Leszka Millera raczej nie zyska na pomyśle uczczenia Edwarda Gierka. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Sojusz Lewicy Demokratycznej chce by 2013 był rokiem Edwarda Gierka. Czy jednak przypominając PZPR-owskiego aparatczyka, który zadłużył Polskę na kilkadziesiąt lat, pomoże tej partii zdobyć wyborców? Czy ludzie powtarzający "za Gierka to było dobrze" zagłosują na tę partię? Na te pytania odpowiada dr Bartłomiej Biskup, politolog z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.


Jak rozumiem Sojusz Lewicy Demokratycznej swoim pomysłem uczczenia Edwarda Gierka chce zyskać sympatię starszych. To na tyle duża grupa, że warto o nią walczyć, nie bez ryzyka przecież?

Ludzie starsi to dość zdyscyplinowany elektorat, duża jego część chodzi na wybory. Trzeba jednak pamiętać, że ta grupa się zmniejsza. Nie tylko z powodów biologicznych. Mamy spora ofertę partii politycznych, więc nie wszyscy, którzy żyli w tamtych czasach, czy nawet byli w PZPR będą głosowali na Sojusz. Poza tym to nie jest chyba ruch obliczony na zdobycie nowych grup wyborców, ale raczej przypomnienie o sobie stałego elektoratu i zmobilizowanie go. To normalna praktyka partii politycznych – tak robi na przykład PiS, który choć ma spory elektorat podstawowy, to czasem robi jakieś wrzutki medialne, by go podtrzymać.


Czytaj też: SLD chce, by rok 2013 był rokiem Edwarda Gierka

Ale SLD też sporo ryzykuje. Co sobie pomyślą młodzi, przyciągnięci przez hasła liberalne światopoglądowo?

Rzeczywiście, pewne grupy wyborców SLD może zrazić tym ruchem. Na przykład wyborców, którzy głosowali na Ruch Palikota, a których Sojusz chce przejąć. Generalnie młodzi wyborcy są bardzo zmienni, działają pod wpływem emocji, chwili. No i ta chwila, kiedy SLD mówi o Gierku może być momentem, kiedy partia straci młodych ludzi. Takich wyborców trzeba sobie niejako wychowywać, długo nad nimi pracować, tymczasem SLD wyskakuje z takimi wrzutkami. Duże partie, takie jak PiS czy PO, mogą sobie na coś takiego pozwolić, ale nie SLD, które ma kilkuprocentowe poparcie.


Zobacz też: Polityka Gierka to wzór do naśladowania dla rządu? Prof. Paczkowski: Bzdura. Tamte reformy to katastrofa

Grzegorz Napieralski jak mantrę powtarzał: "nowoczesność", "nowe technologie", "młodość". Co prawda nie skończyło się to najlepiej, ale przynajmniej było wiadomo jaki jest główny cel Sojuszu. Teraz chyba takowego nie ma?

Po przejęciu władzy w SLD Leszek Miller chyba za bardzo skupił się na obronie pozycji partii. I to się udało, a ustabilizowanie spadających wyników SLD należy uznać za jego sukces. Jednak wydaje mi się, że teraz Miller spoczął na laurach i nie jest w stanie wyznaczyć takiego głównego motywu z jakim można by identyfikować jego partię. To duże zagrożenie, bo wiemy z czym identyfikować Palikota, wiemy z czym łączyć PO i PiS, nawet nowy prezes PSL stara się narzucić taki przekaz. Tymczasem SLD ma z tym problem i może przez to tracić wyborców. Określenie celów, wyznaczenie grup docelowych to jedno z podstawowych zadań partii. Na razie SLD skupia się na sobie, na Palikocie, Kwaśniewskim i Siwcu, a nie na tym, jaki powinien być program.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY
0 0Ruszamy z dadHERO.pl, lifestyle'owym serwisem dla ojców

DADHERO

0 0Osiem rzeczy, których nauczyła mnie 11-letnia córka
0 0Czemu to trwało tyle lat?! W końcu ktoś stworzył adidasy, w których można chodzić całą zimę
0 07 rzeczy, które sprawiają, że Kaczyński ma ból głowy po wyborach. Nie będzie świętowania
0 0Wynik KO z Białegostoku to lekcja dla całej opozycji. Oto człowiek, który zrobił najlepszą kampanię