
Polskim urzędnikom trudno wybić się na wysokie stanowiska w unijnej dyplomacji. Reforma proponowana przez premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona ma jeszcze bardziej wydłużyć ścieżkę awansu, co doprowadzi do zabetonowania obecnego stanu rzeczy. Państwa nowej Unii protestują, ale ich siła przebicia jest mała i ciężko będzie zatrzymać reformę.
Urzędnicy Komisji formalnie są bezstronni, ale nawet jeśli nie reprezentują wprost interesów swojego kraju, to wnoszą własną wrażliwość i bagaż doświadczeń. Polski rząd przekonał się o tym w czasie naszej prezydencji, gdy Komisja zablokowała wszelkie inicjatywy dotyczące zmian klimatycznych, bo nie chciała współpracować ze sceptyczną w tej sprawie Warszawą.
Choć odpowiedzialni za administrację urzędnicy zapewniają, że istnieje równowaga geograficzna między starą a nową Unią, dane pokazują co innego. Na szczeblu, z którego rekrutuje się naczelników wydziałów jest 46 Polaków i 272 Hiszpanów, choć ten kraj ma niewiele większą ludność niż nasz. Gorzej jest na wyższych szczeblach, z których rekrutuje się dyrektorów. Tam Francuzów jest 17 razy więcej niż Polaków.

