
Prezydent Finlandii Sauli Niinistö poprosił premiera kraju o zmniejszenie swojej pensji. Zamiast 160 tysięcy euro rocznie głowa skandynawskiego państwa miałaby otrzymywać 125 tysięcy euro.
REKLAMA
To obniżka o dokładnie 22 proc. Prezydent zdecydował się zmniejszyć swoje zarobki, bo w ten sposób chce chociaż "symbolicznie przyczynić się do ograniczenia wydatków publicznych". Deklaracja Niinistö wzbudziła w Finlandii spory entuzjazm. Eero Heinäluoma, szef fińskiego parlamentu, stwierdził w jednej ze swoich wypowiedzi, że również posłowie w Finlandii powinni postąpić tak, jak prezydent – pisze "Puls Biznesu" za fińską telewizją MTV3.
Prośba o zmniejszenie pensji ze 160 tysięcy euro rocznie na 125 tys. to reakcja prezydenta na ostrzeżenia Brukseli. Olli Rehn, komisarz z Komisji Europejskiej ds. gospodarczych i walutowych, zwracał ostatnio Finlandii uwagę na rosnące zadłużenie tego państwa. Komisarz podkreślał, że kraj ten "musi zrobić wszystko, by zmniejszyć zadłużenie".
Jak widać, fińscy politycy oszczędności szukają również w swoich kieszeniach, a nie, tak jak w Polsce, w portfelach kierowców i fotoradarach.
