
W poniedziałek 12 grudnia po godzinie 17 londyńska policja otrzymała zgłoszenie. Mieszkańcy stolicy zauważyli mężczyznę wchodzącego do rzeki. 20-latka nie udało się uratować.
W poniedziałek (12.12) około godziny 17.30 londyńczycy zauważyli, że młody mężczyzna wchodzi do Tamizy. Jeden z obserwujących to zdarzenie powiadomił policję. Ekipa ratunkowa na miejscu pojawiła się już o 17.33, jak podaje Daily Mail.
Jednak w momencie, gdy służby dotarły na miejsce mężczyzna znajdował się już pod powierzchnią wody. Akcja ratunkowa służb trwała do godziny 21.25. Nie udało się uratować 20-latka.
Jak podaje Daily Mail, śledczy twierdzą, że mężczyznę widziano, jak wcześniej sam wchodził do wody. Okoliczności nie są traktowane więc jako podejrzane.
Policja powiadomiła najbliższych krewnych, ale jeszcze nie zidentyfikowała go publicznie. Co najmniej cztery osoby, w tym troje dzieci, zmarły w ostatnich dniach w związku z mroźną temperaturą wód.
Tego wieczoru temperatura koło mostu londyńskiego była naprawdę niska - wynosiła minus 3 stopnie Celsjusza.
Bądźmy ostrożni podczas mrozów
W tak mroźne dni powinniśmy być ostrożni w kwestii naszego bezpieczeństwa. Oczywiście nie znamy przyczyny, dlaczego młody mężczyzna wszedł do Tamizy. Jednak warto przestrzec w związku z świadomym wchodzeniem do mroźnej wody w celach rekreacyjnych – morsowaniem. Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że takie wchodzenie do zimnej wody poza szeregiem korzyści, może być również ryzykowne.
Zobacz także
Dotyczy to głównie osób, których ogólna kondycja zdrowotna nie jest najlepsza, nie korzystają z porad ekspertów lub bezmyślnie spędzają długi czas w bardzo zimnej wodzie. Co również jest ważne, morsowanie nie jest "lekarstwem", które nagle sprawi, że będziemy niezniszczalni. To bardziej "suplement", który może pomóc naszemu organizmowi, ale nie musi. Pierwsza informacja, którą powinien znać każdy to: "nigdy nie morsuj sam".
Co się dzieje w naszym ciele, gdy wystawiamy je na niską temperaturę? Najpierw uruchamia się adrenalina, hormon zagrożenia i akcji. Chwilę później mózg wydziela endorfiny, żeby nas trochę znieczulić, żebyśmy mogli "walczyć o przetrwanie". Organizm postrzega to jako stres, ale na tym polega hartowanie.
O wszystkich wskazówkach i szczegółach, jak przygotować się do wejścia do lodowatej wody pisaliśmy tutaj.
