Brazylijska radna była molestowana podczas posiedzenia rady miasta
Brazylijska radna była molestowana podczas posiedzenia rady miasta Carla Ayres, Twitter

Brazylijska radna Carla Ayres podczas trwającego posiedzenia przechodzi przez salę. W pewnym momencie inny radny łapie ją za rękę. Potem przyciąga do siebie, obejmuje i całuje w policzek, nie kryjąc rozbawienia - taką scenę widać na nagraniu, które obiegło media. "To nie jest żart, jeśli tylko jedna osoba się śmieje" – pisze kobieta, a przez Brazylię przetacza się właśnie dyskusja w tej sprawie. Głos zabrał już nawet prezydent.

REKLAMA
  • Media obiegło nagranie, na którym widać, jak brazylijska radna jest molestowana podczas sesji rady miasta
  • "Solidaryzuję się z nią po tym absurdalnym epizodzie" – komentuje prezydent Brazylii, Luiz Inácio Lula da Silva
  • – Nie spodziewałem się tego, nie prosiłam się o to ani nie dałam mu na to przyzwolenia – mówi w rozmowie z brazylijskim oddziałem CNN Carla Ayres. Wszystko wydarzyło się 7 grudnia, a nagranie, na którym kobieta jest napastowana przez swojego kolegę podczas obrad rady miasta Florianópolis (południe Brazylii), obiegło media.

    Brazylia. Radna była molestowana podczas obrad. Wszystko się nagrało

    To sama Ayres zdecydowała się udostępnić, bo – jak podkreśliła – zachowanie radnego Marquinhosa da Silvy to tylko kolejny przykład zachowania, na które pozwala patriarchalne wychowanie.

    "Jeśli tylko jedna osoba się śmieje, to nie jest żart" – napisała polityczka na swoim Twitterze. A śmiał się właśnie radny da Silva, który – gdy Ayres przechodziła obok jego fotela – złapał ją za rękę i próbował przyciągnąć do siebie. Gdy kobieta oponowała, objął ją na wysokości klatki piersiowej, a następnie pocałował w policzek. Po wszystkim z zadowoleniem usiadł na miejsce. Można to zobaczyć poniżej:

    – Nawet nie uczestniczył bezpośrednio w dyskusji nad projektem. Zrobił to, gdy zeszłam z mównicy – precyzuje kobieta w rozmowie z CNN. I dodaje, że jak na ironię do zdarzenia doszło w dniu, gdy na sesji rado zatwierdzono utworzenie Biura Pełnomocnika ds. Kobiet, który ma walczyć z dyskryminacją ze względu na płeć.

    Ayres złożyła w urzędzie miasta oficjalną skargę na zachowanie Marquinhosa da Silvy. Zawiadomiła też policję, że molestował ją seksualnie.

    "Przyznaję się do błędu"

    W reakcji na to Rada Miasta poinformowała w oficjalnym komunikacie, że "potwierdza swoją rolę w ciągłej walce z wszelkimi aktami przemocy wobec kobiet", a dochodzenie w sprawie "zostanie przeprowadzone zgodnie z zasadami izby".

    Głos w sprawie zabrał też sam radny. Jak stwierdził, "mimo różnic politycznych zawsze okazywał radnej Carli Ayres szacunek na sali plenarnej i poza nią".

    "Uznaję swój błąd, przyznaję się do niego. Zwróciłem się do radnej w sposób niezręczny, bez jej zgody i w związku z tym serdecznie przepraszam ją i wszystkie kobiety, które poczuły się dotknięte moim czynem. Podkreślam, że w żadnym momencie nie postąpiłem złośliwie, jednak niefortunnie naruszyłem jej przestrzeń osobistą – stwierdził w oświadczeniu cytowanym przez CNN.

    Jak dodał, uznaje się za obrońcę praw kobiet i orędownika ich udziału w życiu politycznym. "Jestem twórcą projektu zachęcającego kobiety do udziału w polityce i organizatorem "Dzień Kobiet w Polityce". Potraktuję tę sytuację jako lekcję" – dodał, stwierdzając, że "ma nadzieję, iż radna, którą bardzo ceni, przyjmie jego przeprosiny".

    Nagranie wywołało oburzenie, jest też komentarz prezydenta. "Obrzydliwe"

    Nagranie jest żywo komentowane w mediach społecznościowych.

    "Obrzydliwe! Radny da Silva nęka radną Ayres (PT) w sali obrad w Florianópolis. Ten łajdak powinien zostać postawiony w stan oskarżenia i odpowiadać karnie! Cała solidarność z Carlą!" – napisał brazylijski deputowany Guilherme Boulos.

    "Bycie kobietą oznacza, że musisz walczyć z seksizmem we wszystkich przestrzeniach, w tym w parlamencie. Carlą Ayres (PT) była nękana przez Marquinhosa da Silvę (PSC) w Izbie Florianópolis. Niech zostanie ukarany" – stwierdziła brazylijska polityczka Luciana Genro.

    Głos w sprawie zabrał też Luiz Inácio Lula da Silva, który prezydentem Brazylii został 31 października tego roku. Wygrał z Jairem Bolsonaro, a wśród zapowiadanych reform były m.in. te dotyczące poszanowania praw człowieka.

    "Solidaryzuję się z radną Carlą Ayres po absurdalnym epizodzie, który miał miejsce w Izbie w Florianópolis. Kobiety muszą zajmować decyzyjne, polityczne stanowiska i zawsze być szanowane" - napisał.