Rosjanie po raz kolejny  wystrzelili kilkadziesiąt rakiet w kierunku Ukrainy.
Rosjanie po raz kolejny wystrzelili kilkadziesiąt rakiet w kierunku Ukrainy. Fot.AA/ABACA/Abaca/East News

Siły rosyjskie znowu wystrzeliły kilkadziesiąt rakiet. Dla wschodniej połowy Ukrainy, w tym także dla Kijowa, został ogłoszony alarm powietrzny.

REKLAMA
  • W piątek rano Rosjanie wznowili atak na ukraińskie terytoria
  • Ukraińskie władze obwodowe poinformowały o 60 rakietach zmierzających w kierunku Ukrainy
  • W większej części kraju, w tym także w Kijowie, rozbrzmiały syreny alarmowe, a mieszkańcy zmuszeni byli udać się do schronów
  • Poranek 16 grudnia zaczął się od alarmu lotniczego nad większą częścią Ukrainy. Gubernator obwodu mikołajewskiego Witalij Kim poinformował o 60 rakietach wystrzelonych przez Rosjan.

    Przedstawiciele władz obwodowych z regionu mikołajewskiego przekazali, że 10 rosyjskich bombowców TU-95 jest w powietrzu nad Morzem Kaspijskim.

    Alarmy przeciwlotnicze uruchomione w niemal całej Ukrainie

    Jak podają lokalne media, syreny alarmowe zostały uruchomione na wschodzie kraju o godzinie 8 rano, a następnie rozprzestrzeniły się na cały lewy brzeg Ukrainy. Chwilę później alarm był już w Kijowie, potem w obwodach żytomierskim i winnickim.

    Kyryło Tymoszenko z biura prezydenta Ukrainy zapowiedział, by nie ignorować alarmów i nakazał mieszkańcom udanie się do schronów. Ukraińskie władze apelują również, by mieszkańcy zaopatrzyli się w przenośne źródła prądu oraz w wodę. 

    Na ten moment nie ma szczegółowych informacji, mówiących o dokładnym celu rosyjskiego ataku. Ukraińskie służby zapewniają, że będą w stanie strącić ponad połowę wystrzelonych dzisiaj pocisków.

    Burmistrz stolicy Witalij Kliczko przekazał na Telegramie, że doszło do wybuchów w jeden z dzielnic Kijowa. Jak dodał, na miejsce wysłano służby ratunkowe. Do eksplozji doszło także m.in. w rejonie Dniepru.

    Atak na Kijów z użyciem dronów

    Od dłuższego czasu siły rosyjskie wzięły na cel ukraińską infrastrukturę krytyczną. Dążą do pozbawienia ludzi elektryczności i dostępu do wody. 14 grudnia Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak w Kijowie. Do ataku wykorzystano irańskie bezzałogowce. Głośne eksplozje pojawiły się krótko po tym, jak w mieście rozbrzmiały syreny alarmowe.

    Mieszkańcy stolicy Ukrainy wcześnie rano dostali ostrzeżenia, że Rosja kontynuuje "terror energetyczny" wobec ich kraju. Ołeksij Kuleba potwierdził doniesienia o tym, że większość dronów agresora zestrzelono, ale dodał, że niebezpieczeństwo wciąż pozostaje.

    Zełenski proponuje zawieszenie broni na okres świąt

    Jakiś czas temu prezydent Ukrainy Wołydymyr Zełenski wezwał Rosjan do świątecznego zawieszenia broni. Odpowiedź Kremla w tej sprawie była jednak jednoznaczna. Obecnie taka możliwość nie jest dyskutowana. Co więcej, do Ukrainy mają zostać wysłane kolejne jednostki wojskowe.

    – Proponuję Rosji przynajmniej spróbować udowodnić, że jest w stanie odstąpić od agresji. Słuszne byłoby rozpoczęcie wycofywania wojsk rosyjskich z uznanego przez społeczność międzynarodową terytorium Ukrainy w te święta Bożego Narodzenia – zaproponował prezydent Ukrainy.

    Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie pozostawia wątpliwości w tej kwestii i twierdzi, że takiego tematu nie ma w porządku obrad. Jak podaje "The Guardian" władze Moskwy uznały, że po prawie 10 miesiącach wojny na terytorium Ukrainy nie było mowy o "świątecznym zawieszeniu broni", a walki najprawdopodobniej przeciągną się przez zimę.