Poseł wylicza ile kosztuje święto Trzech Króli. "Może sprezentują nowe auto biskupowi, który wyświęci orszak"

Poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński wylicza ile święto Trzech Króli kosztuje państwo i samorządy. Zbyt dużo?
Poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński wylicza ile święto Trzech Króli kosztuje państwo i samorządy. Zbyt dużo? Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Święto Trzech Króli, które niedawno wróciło do kalendarza dni wolnych od pracy, wciąż budzi kontrowersje. Zamknięte sklepy, czy paraliżujący miasto orszak sprawiają, iż mnóstwo Polaków nie ma najmniejszego wrażenia, że to wyjątkowy dzień i zastanawia się, czyje to w ogóle święto. "To święto 3 króli: Tuska, Rydzyka, Michalika" - uważa poseł Ruchu Palikota, Armand Ryfiński.


Kontrowersje wokół pomysłu ustanowienia święta Objawienia Pańskiego, zwanego potocznie świętem Trzech Króli, dniem wolnym od pracy trwały latami. Trudno więc oczekiwać, by skończyły się zaledwie dwa lata po tym, gdy parlamentarzyści wreszcie o tym zdecydowali. Dziś poseł Ruchu Palikota, Armand Ryfiński twierdzi na swoim blogu, że najnowsze święto to pop prostu dowód na to, że premier Donald Tusk chce zyskać jak największe poparcie kleru. A za względy hierarchów musi zapłacić polska gospodarka i podatnicy.

"Każdy dzień wolny od pracy to strata ok. 0,3% PKB, czyli około 4 700 000 000 PLN dla naszego kraju! Kto na tym traci? Głównie przedsiębiorcy, którzy tego dnia ponoszą koszty stałe (czynsz, ubezpieczenia, ochrona, media, płace), a nie zarabiają, ani grosza, tracą również pracownicy, których wynagrodzenie zależy od przepracowanych godzin. Nie liczy się tutaj fakt, czy są wierzący czy nie, czy chcą obchodzić szczególnie ten dzień czy nie, jeżeli pracują w fabrykach, sklepach itp. nie mogą przyjść do pracy" - wylicza poseł.

Ryfiński ironizuje, że premier walcząc o względy Kościoła powinien przemyśleć również ustanowienie dniem wolnym od pracy rocznic takich wydarzeń jak śmierć papieża Jana Pawła II, czy katastrofa smoleńska. Badania wskazują bowiem, że za tym również opowiedziałoby się wielu wierzących Polaków.


Poseł podkreśla, że na utrzymywanie dobrych relacji z Kościołem pieniędzy nie żałują także samorządowcy. W tym roku uroczyste orszaki finansowane z miejskich środków zaplanowało bowiem prawie cztery razy więcej miejscowości niż przed rokiem. Są one też coraz bardziej wystawne. W roku 2011 kolorowa parada pod przewodnictwem biskupów kosztowała samorząd podobno 15 tys. zł, w tym znalazło się już 20 tys.

Zdaniem Ryfińskiego, to efekt decyzji prezesa Regionalnej Izby Obrachunkowej w Zielonej Górze, który niedawno uznał, że samorządy mogą dokładać się do organizacji święta ponieważ ma ono charakter "historyczno-kulturalny".

"Widać poczuli się bezkarni, być może za rok zaplanują 100 000 PLN i sprezentują nowe auto biskupowi, który orszak wyświęci lub przekażą Kościołowi jakieś nieruchomości z bonifikatą 99%?" - oburza się poseł na samorządowców.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...