nt_logo

"Pomyślisz o mnie podczas seksu ze swoją vanilla wife". Jeśli w to wierzysz – błagam, ogarnij się

Maja Mikołajczyk

01 stycznia 2023, 16:34 · 4 minuty czytania
"Może nie będę dziewczyną, z którą skończysz, ale prawdopodobnie będziesz myślał o mnie pi***ząc swoją waniliową żonę" – wideo z tym napisem znalazło na TikToku tyle samo naśladowczyń, co krytyczek. Dlaczego kobiety wciąż chcą być postrzegane albo jako "Madonny", albo jako "ladacznice"?


"Pomyślisz o mnie podczas seksu ze swoją vanilla wife". Jeśli w to wierzysz – błagam, ogarnij się

Maja Mikołajczyk
01 stycznia 2023, 16:34 • 1 minuta czytania
"Może nie będę dziewczyną, z którą skończysz, ale prawdopodobnie będziesz myślał o mnie pi***ząc swoją waniliową żonę" – wideo z tym napisem znalazło na TikToku tyle samo naśladowczyń, co krytyczek. Dlaczego kobiety wciąż chcą być postrzegane albo jako "Madonny", albo jako "ladacznice"?
Kim jest vanilla wife? To toksyczny trend z TikToka. Fot. kadr z serialu "Shameless"
  • Vanilla wife to nowy trend na TikToku, który zaczął się od filmiku wstawionego przez użytkowniczkę @cosmic3londe.
  • Uderza on w kobiety, które mają być "nudne w łóżku", a przez to "gorsze".
  • Na TikToku wiele osób skrytykowało te materiały określając je mianem mizoginistycznych i zachęcających kobiety do myślenia jedynie o tym, jak zdobyć męskie względy.

Kim jest vanilla wife?

Na TikToku nie brakuje szkodliwych trendów. Jakiś czas temu przyglądaliśmy się w naTemat stay-at-home girlfriends, postawie "stay toxic" oraz kobietom, które chcą być traktowane jak księżniczki.

Ostatnio burzę wywołał filmik udostępniony przez użytkowniczkę @cosmic3londe (można go również zobaczyć w materiałach innych TikTokerek). Tym, co wywołało kontrowersje, był znajdujący się na nim napis:

"May not be the girl you end up with, but you'll probably think of me when you f*ck your vanilla wife", czyli "Może nie będę twoją ostatnią, ale prawdopodobnie będziesz myślał o mnie pi*prząc swoją waniliową żonę".

Wideo znalazło sporo naśladowczyń i tyle samo krytyczek, ale o tym później. Kim właściwie jest waniliowa żona? Określenie to jest pochodną takich pojęć, jak waniliowy seks (ang. vanilla sex) czy waniliowy związek (vanilla relationship).

Największą karierę zrobił właśnie vanilla sex, jednak nie ma on tak naprawdę jednej definicji ani nie określa, jakie aktywności są w nim "dozwolone". Jedni twierdzą, że to po prostu przeciwieństwo ostrego seksu, a więc nie ma w nim miejsca na takie zachowania jak fetysze, policzkowanie, duszenie, ciągnięcie za włosy i tym podobne.

Inni wskazują natomiast, że w waniliowym seksie chodzi przede wszystkim o bliskość z partnerem, bycie delikatnym i czułym, a mniejsze skupienie się na pozycjach czy realizacji swoich fantazji.

Niezależnie od definicji, w waniliowym seksie nie ma nic złego i uprawia go bardzo wiele osób, chociaż często pozycjonowany jest jako ten mniej ekscytujący, a więc "gorszy". Stąd też określenie vanilla wife miało początkowo wydźwięk pejoratywny.

Waniliowa żona miała być ogólnie "nudna", czekać w domu na powrót męża, gdzie zasiądzie z nim do "cichego obiadu", a na koniec "będzie leżeć płasko przez dwie minuty przed pójściem spać i odwróceniem się w dwie przeciwne strony".

Jak wskazuje oryginalny filmik oraz jego liczne iteracje, najbardziej godną pogardy cechą vanilla wife jest jednak właśnie bycie "nudną w łóżku", zgodnie z założeniem, że wartość kobiety opiera się głównie na tym, czy spełnia seksualne fantazje mężczyzn.

Kobiety, które nienawidzą kobiet i pragną atencji mężczyzn

Większość użytkowników TikToka jest bezlitosna dla użytkowniczek chwalących się, że nie są waniliowymi żonami. "To bardzo głośny sposób na zakomunikowanie, że jeszcze nie ruszyłaś dalej po rozstaniu", "Ale to przecież TY wciąż o nim myślisz", "One zawsze nazywają dziewczynę waniliową, kiedy w rzeczywistości jest po prostu dobrą i nietoksyczną osobą" – można przeczytać w komentarzach.

W opozycji zresztą do kobiet identyfikujących się w filmikach jako "Freaky ex" ("Szalona ex") powstała cała masa takich, w których kobiety z dumą mówią, że są vanilla wife i że to właśnie dzięki temu "czują się lepsze", bo to one zostały "wybrane".

Konkurencja rozkręciła się na dobre, chociaż zaczęły ją oczywiście te "pierwsze", ustawiając się w opozycji do waniliowych żon, jako lepsze kochanki, o których myśl ma być dla mężczyzn ucieczką od ich "nudnych małżeństw".

Waniliowe żony słusznie z kolei zauważają, że nie obchodzi ich, czy ich partner był w przeszłości z kimś bardziej "szalonym" w łóżku, gdyż "nie opierają poczucia własnej wartości na seksapilu".

Ta słuszna uwaga dotyka sedna problemu – ten wyimaginowany konkurs nie tyczy się bowiem niczego innego, jak względów mężczyzn, stawiając je jako najwyższą wartość, o którą kobiety powinny się bić.

Filmiki "szalonych ex" to zresztą również postawa z gatunku "pick me girl", u której podłoża leży zinternalizowana mizoginia. I trudno zresztą u podłoża tego zjawiska nie dopatrywać się nienawiści do kobiet – tych, które zostały "wybrane". Wracamy tu jednak ponownie do tego, że stawka toczy się cały czas jedynie o uwagę mężczyzn.

Pomimo tego, że feminizm jest dziś popularną postawą, nawet wyemancypowane heteroseksualne kobiety wpadają czasami w pułapkę tego, że nie skupiają się na tym, czego one same chcą, a na tym, czego pragnie płeć przeciwna.

Patriarchat uczy bowiem kobiety, że cały czas powinny dokonywać przed mężczyznami pewnego performensu i że od jego efektu powinny uzależniać swoją samoocenę. Nie pomaga w tym również powszechność pornografii, w której rola kobiety z reguły jest sprowadzona do dostarczania mężczyźnie przyjemności.

Trudno się więc później dziwić, że część użytkowniczek TikToka wychowanych w takiej kulturze myśli, że jeśli udało im się zaspokoić partnera w tej sferze życia, to automatycznie są lepsze od tych, które ich zdaniem robią to "gorzej".

Ludzie na TikToku słusznie jednak wskazują, że "szalone ex" wymyślają wyimaginowaną konkurencję, a figura waniliowej żony ma jedynie za zadanie poprawić im samopoczucie po zerwaniu.

Freaky ex kontra Vanilla wife to nowa Madonna i Ladacznica?

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest jednak to, co leży u źródeł tego konfliktu. "Freaky ex kontra Vanilla wife" to bowiem nic innego, jak przepisanie na nowo sławnego zespołu Madonny i ladacznicy.

Wywodzi się on z psychoanalizy (pierwszy zauważył go Zygmunt Freud, jednak dokładniej opisał go Renshav) i uważa się go za zaburzenie dotykające mężczyzn, przez które widzą naturę kobiety jedynie w dualistyczny sposób.

Madonna ma być wzorem wszystkich cnót, które stawiają na piedestale (i często kochają), a ladacznica z kolei ma być zmysłową kochanką, o której myślą tylko w kategorii zaspokajania swoich żądz.

Chociaż ten syndrom przepisywano mężczyznom, nasza kultura przesiąknięta jest postrzeganiem kobiet w ten sposób, a co za tym idzie – młode kobiety zaczynają czuć potrzebę dopasowania się do jednego z tych wzorców, a następnie skrytykowania tego drugiego, który uważają za zagrażający dla swojej pozycji.

Pora jednak, żeby kobiety przestały myśleć o tym, jak dopasować się do jednej z dwóch fantazji mężczyzn na ich temat, a zaczęły być po prostu sobą – niezależnie od tego, czy bliżej im do freaky ex czy vanilla wife. Przepychanie się o to, który typ kobiety wolą mężczyźni, jest zwyczajnie żenujące.