
Wraz z rosnąca liczbą fotoradarów zwiększa się poziom niechęci do nich, a Inspekcja Transportu Drogowego wyrasta na wroga publicznego nr 1. Inspektorzy przekonują, że ich jedynym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa, czyli działanie na korzyść kierowców. Dlaczego więc tak nie znosimy fotoradarów?
REKLAMA
Informacje o tym, że poza rosnącą siecią fotoradarów, kierowców mają kontrolować też helikoptery i drony, rozsierdziły kierowców. Choć informację zdementował minister transportu Sławomir Nowak, ta stała się kolejnym pretekstem do krytykowania akcji prowadzonej przeciwko kierowcom łamiącym prędkość. Dodatkowe oburzenie wywołały informacje, że posłowie nie płacą mandatów z automatycznego systemu fotoradarów. Jeden z przedsiębiorców chciał nawet zatrudnić parlamentarzystę jako kierowcę w firmie transportowej.
Czytaj też: Mandat z fotoradaru tylko za prędkość? Kierowcy nie chcą płacić za pasy i rozmowę przez telefon
Ale dlaczego fotoradary nas tak denerwują? Czy to nie każdy z nas łamie przepisy i dlatego boli go coraz skuteczniejsze ich egzekwowanie? Dlaczego zapominamy, że przestrzeganie prędkości jest w naszym interesie i zmniejsza ryzyko wypadku? Może akcja przeciw fotoradarom to wynik niechęci wobec polityków? Jak jest [Waszym zdaniem]?