
Z Photoshopem walczyli już za granicą, teraz do to tej walki dołączyła również polska polityk. Katarzyna Piekarska złoży do Rady Reklamy wniosek o usunięcie reklamy, w której kosmetyki firmuje nienaturalnie wyretuszowana modelka.
"Fotoshop by Adobe" i inne kultowe filmiki już niedługo mogą pojechać do Wenecji
Niestety Piekarska i kobiety, które liczyły na rewolucję w photoshop'owej polityce mogą się rozczarować. - W naszej historii podobny wniosek otrzymaliśmy tylko raz - mówi Drozdowski. Tamten również dotyczył branży kosmetycznej. - Chodziło o farbę do włosów Palette, która na zdjęciach rzekomo nienaturalnie zwiększała objętość włosów u modelki - wyjaśnia dyrektor biura Rady. Słowo "rzekomo" jest kluczowe, bo komisja nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości.
Nie wydaje mi się, żeby w ogóle istniały twarde przesłanki do zabronienia działań tego typu. To niepotrzebne, bo nie da się tego wyegzekwować
Wniosek do Rady Reklamy może zgłosić każdy. - Jest to bezpłatne i zajmuje nie więcej niż kilka minut - mówi Drozdowski. Po jego otrzymaniu Rada kontaktuje się z reklamodawcą, a następnie przekazuje sprawę Komisji, która po około miesiącu wydaje swoją opinię. - Decyzje mogą być różne: modyfikacja reklamy lub jej całkowite usunięcie - mówi Drozdowski. Może się jednak skończyć bez jakichkolwiek konsekwencji, tak jak w przypadku Palette.
Biusty są jakieś inne. I nadal eksponowane w reklamie
- Każda sprawa jest indywidualna i każdą trzeba tak rozpatrywać - mówi dyrektor biura Rady, który nie wyobraża sobie przepisów sztywno określających ile Photoshopa można użyć w jednej reklamie. - Profesjonalna fotografia rządzi się swoimi prawami. Przykładowo, oświetlenie zmienia naprawdę dużo - wyjaśnia.
Podobnie uważa Adam Miecznikowski z agencji reklamowej Publicis, która stworzyła między innymi kampanię "Serce i Rozum" (dla TP SA). - Nie wydaje mi się, żeby w ogóle istniały twarde przesłanki do zabronienia działań tego typu. To niepotrzebne, bo nie da się tego wyegzekwować - mówi.
Zara kontra H&M, czyli starcie gigantów CZYTAJ WIĘCEJ
Lubimy oglądać ładnych
Czy w takim razie fakt, że ludzie wiedzą o tym procederze jest wystarczającym usprawiedliwieniem? - Samo stosowanie jest oczywiście celowe, ale nie można zarzucić, że ma celowo wprowadzić w błąd - uważa specjalista od reklamy. Reklamy mają pokazać efekt działania, lampka powinna zapalić się, gdy ta manipulacja idzie za daleko.
W USA już zakazali
Za oceanem, tamtejsza organizacja regulująca branże reklamową zakazała mylącego wykorzystywania programów graficznych w reklamach kosmetyków. Cienką linię przekroczyła tam reklama tuszu do rzęs, gdzie modelce cyfrowo wydłużono między innymi… rzęsy.
Katarzyna Piekarska nie jest osamotniona w swojej photoshop'owej batalii, bo podobne toczono już w USA i Wielkiej Brytanii. Okazuje się, że można walczyć skutecznie. Za oceanem, tamtejsza organizacja regulująca branże reklamową zakazała mylącego wykorzystywania programów graficznych w reklamach kosmetyków. Cienką linię przekroczyła tam reklama tuszu do rzęs, gdzie modelce cyfrowo wydłużono między innymi… rzęsy. Producent owszem o retuszu poinformował - małym druczkiem, na dole strony.
Podobnie postąpił brytyjski urząd regulacji reklam, który zabronił publikacji dwóch reklam kosmetyków Maybelline oraz Lancome (obie swoją drogą należące do L'Oreal).


