
Z najnowszych medialnych doniesień wynika, że Beata Pawlikowska żąda przeprosin i grozi pozwem lekarce Mai Herman, która nie wytrzymała po słowach dziennikarki na temat depresji i rzekomej szkodliwości medykamentów w jej leczeniu. Wcześniej to psychiatrka zarzuciła podróżniczce sianie dezinformacji i zapowiedziała, że skieruję sprawę do sądu.
Beata Pawlikowska weszła w nowy rok z przytupem. Opublikowała filmik pt. "Depresja. Najnowsze badania naukowe". Stwierdziła na początku, że będzie się wypowiadała na ten temat, bo jako dziennikarka zna angielski i zapoznała się z "najnowszymi wynikami badań".
Oczywiście ten argument większość osób wyśmiała, zaznaczając, że przecież Pawlikowska nie ma wykształcenia medycznego.
To jednak nie powstrzymało podróżniczki do stwierdzenia m.in., że "leki przeciwdepresyjne to substancje psychoaktywne, które zmieniają działanie mózgu". Kontynuowała swój wywód, mówiąc: "u niektórych osób długotrwałe stosowanie leków przeciwdepresyjnych może zwiększać depresję i wywołać chroniczny stan depresji".
Po tych słowach wylała się na nią fala krytyki, także ze strony lekarzy. Z tym, co dziennikarka powiedziała na nagraniu, nie zgodziła się też Maja Herman, psychiatrka i szefowa Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych.
Lekarka podkreśliła, że z wideo Pawlikowskiej można wynieść to, iż "podważa ona sens farmakoterapii w leczeniu depresji". "Manipuluje pani przekazem, aż chwilami robi się bardzo nieprzyjemnie" - dodała specjalistka.
Dodatkowo Herman zapowiedziała, że tak tego nie zostawi. "Czas zacząć karać. W swoim życiu napisałam setki tekstów, w których musiałam tłumaczyć nieprawdziwe informacji takich osób jak Pani Beata. Dość walki tylko słowem pisanym, czas na sąd" - zaznaczyła i założyła zbiórkę na pozew przeciwko Pawlikowskiej. Udało jej się zebrać ponad 30 tys. złotych.
Teraz to Pawlikowska chce pozwać Herman?
Tymczasem Wirtualne Media podają, że teraz to "Pawlikowska wystosowała wobec doktor Mai Herman i jej organizacji Polskie Towarzystwo Mediów Medycznych przedsądowe wezwanie z żądaniem publicznych przeprosin, usunięcia wpisów z social mediów oraz wpłaty 50 tysięcy złotych na cel społeczny (dokładnie na fundację dla zwierząt "Argos"). Inaczej sprawą zajmie się sąd".
- Całą zbiórkę wraz z komentarzami autorki zbiórki i powstałe w jej wyniku komentarze Internautów oraz finalnie hejt wobec pani Pawlikowskiej należy traktować w szerszym kontekście, jako naruszenie dóbr osobistych - powiedział serwisowi mecenas Maciej Zaborowski, przedstawiciel Pawlikowskiej.
Dodatkowo dowiadujemy się, że w przedsądowym wezwaniu do zaniechania naruszania dóbr osobistych zażądano również przeprosin od mediów, którym lekarka udzielała wypowiedzi w związku ze sprawą - w tym w Onecie, Wirtualnej Polsce, Interii, Wprost, Hello Zdrowie i Wirtualnemedia.pl.
Zobacz także
