
PiS spiera się z prezydentem Komorowskim o obchody rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego, tymczasem SLD wyciąga na sztandary postać I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Czy w Polsce nie da się już uprawiać polityki bez odwoływania się do historii?
Po prawej stronie politycznej sceny powoli dojrzewa spór o rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. PiS zapowiada konkurencyjne wobec prezydenckich obchody, a obie strony oskarżają się o zawłaszczanie historii.
Dziennik.pl
Jeszcze do niedawna wydawało się, że uprawianie polityki historycznej pozostanie domeną bardziej konserwatywnych ugrupowań, jednak w ostatnim czasie do walki o polską pamięć włączył się także SLD. Sojusz wyszedł z inicjatywą uczczenia w 2013 roku setnych urodzin Edwarda Gierka. W rozmowie z Cezarym Michalskim Leszek Miller tak mówił o motywach przypominania postaci I sekretarza KC PZPR:
krytykapolityczna.pl
Nie ma polityki bez historii? Czy taka deklaracja lidera SLD oznacza, że w Polsce nie da się już uprawiać polityki bez historii? Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota twierdzi, że lewica nie musi iść tą drogą: – Nie mamy zamiaru się z nikim ścigać na politykę historyczną. Przeszłością powinni zajmować się historycy – ucina. Wytyka też politykom SLD wybór na patrona akurat Edwarda Gierka, podkreślając, że wielu prominentnych działaczy tego ugrupowania pierwsze polityczne kroki stawiało we władzach PRL. – Poza tym uważam, że Polacy są na co dzień zajęci czym innym, niż rozpamiętywaniem historii. Rozmawiajmy o ważnych dla Polski sprawach, a historię zostawmy PiS i SLD – mówi.
Słowom Andrzeja Rozenka zdają się jednak przeczyć ostatnie inicjatywy Ruchu Palikota, jak choćby organizacja wiecu w rocznicę zabójstwa prezydenta Narutowicza lub odwiedziny lidera partii u Wojciecha Jaruzelskiego. Widać wyraźnie, że także to ugrupowanie chce wziąć udział w politycznej walce o historyczną pamięć Polaków. Chce? A może musi? Może w polskiej polityce gra na historycznych strunach jest po prostu koniecznością?
Prawda czy mit? – Nie przeceniałbym wagi historycznych wątków – mówi politolog, dr Rafał Matyja. – Z całą pewnością to nie one decydują o sukcesie lub porażce polityków. W przeciwnym wypadku powinien dziś rządzić PiS, który najwcześniej i najsprawniej zaczął tworzyć swój historyczny projekt – mówi Matyja. Jego zdaniem osią tej inicjatywy była budowa Muzeum Powstania Warszawskiego, które okazało się ogromnym sukcesem. Pozwoliło ono Prawu i Sprawiedliwości skonstruować narrację “pamięci o bohaterach” i stać się partii powiernikiem mitu tego patriotycznego zrywu. Dlaczego mitu? Bo, jak twierdzi Jacek Żakowski, w polityce historycznej rzadko chodzi o prawdę, częściej o wyrazisty przekaz.
– Polityka historyczna zawsze jest zakłamywaniem przeszłości i często bywa gorsza od milczenia – twierdzi Żakowski. – Jestem przeciwny używaniu historii w polityce, bo to musi prowadzić do fałszu, a oddala nas od realnych problemów – dodaje. Swoją tezę ilustruje przykładem Józefa Piłsudskiego, podkreślając, że jego polityczny kult, któremu dał wyraz choćby Bronisław Komorowski 11 listopada, ufundowany jest na wątłych podstawach. – Czcząc Piłsudskiego jako bohatera, mówimy tylko część prawdy o tej postaci. Umyka nam fakt, że ten człowiek dokonał w 1926 roku zamachu na demokrację – mówi Żakowski.
Zatrute strzały Zdaniem publicysty “Polityki” przeszłość powinna być przedmiotem rzetelnej, uczciwej, apolitycznej debaty, a nie partyjnej walki. – Dlatego właśnie mam do Millera żal, że sięga po te zatrute strzały historii. Wolałbym usłyszeć, co były premier planuje zrobić, gdy dojdzie do władzy – mówi publicysta.
Rafał Matyja wskazuje z kolei na fakt, że SLD wybierając na swojego patrona Edwarda Gierka, stawia na złego konia. – W historii polskiej lewicy, także tej z czasów PRL, było o wiele więcej naprawdę zacnych osób, które mogłyby trafić na sztandary SLD. Gierek jest wyborem niefortunnym. Cena za rozwój Polski za jego rządów była zbyt wysoka – ocenia politolog. Dodaje, że jego zdaniem zagrywka SLD jest próbą przetestowania postkomunistycznej tożsamości wśród części elektoratu.
– Na pewno z taktycznego punktu widzenia inicjatywa SLD to pomysł lepszy, niż odwoływanie się do Narutowicza, który okazał się martwym symbolem. Dobitnie pokazał to wiec pod Zachętą, na który przyszła garstka ludzi – mówi politolog.
Ucieczka w historię Jacek Żakowski twierdzi, że odwoływanie się przez polityków do historii jest odwracaniem uwagi od istotniejszych, bardziej aktualnych i złożonych kwestii. – Mam wrażenie, że ludzie na ulicy nie rozmawiają wcale o Gierku, ani Powstaniu Styczniowym. Mają inne problemy. Niestety, zmierzenie się z nimi wymagałoby od polityków konkretnych kompetencji, których często im brakuje – mówi.
Jacek Żakowski
Czy to oznacza, że nie potrzeba nam dziś w sferze publicznej rozmowy o historii? Oczywiście nie. Rafał Matyja podkreśla, że w większości demokratycznych krajów świata spory o historię są ważnym elementem debaty. Chodzi jednak o to, aby nie dać się nabrać politykom na ich uproszczone, skrojone na miarę walki politycznej historyczne opowieści. – Zauważmy, że łatwiej jest kłócić się o obchody Powstania Styczniowego, niż zapytać o jego dzisiejsze znaczenie, o aktualność tej tradycji – kończy Żakowski.
