Niektóre kraje nie chcą na swoich drogach ciężarówek ze spalinowymi silnikami.
Niektóre kraje nie chcą na swoich drogach ciężarówek ze spalinowymi silnikami. Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Zgodnie z Porozumieniem Paryskim kraje UE mają ograniczyć emisję CO2 do 2050 roku, co oczywiście jest kosztowne. Dlatego niektóre z nich zwracają uwagę na transport drogowy i chcą, żeby po ich terytorium jeździły zeroemisyjne ciężarówki. Do KE już wpłynęły pierwsze skargi z Belgii, Danii, Holandii i Luksemburga.

REKLAMA

Belgia, Dania, Holandia i Luksemburg chcą wymóc na Komisji Europejskiej, aby ta wprowadziła przepisy, które sprawią, że transport drogowy będzie ponosił obciążenia wynikające z uzgodnionego w Porozumieniu Paryskim ograniczeniu emisji CO2.

Przypomnijmy, że UE i wszystkie jej państwa członkowskie podpisały i ratyfikowały porozumienie paryskie w 2015 roku. Zakłada ono działania, dzięki którym Unia Europejska do 2050 r. jako pierwsza na świecie gospodarka i pierwsze na świecie społeczeństwo stanie się neutralna klimatycznie.

Zgodnie z wymogami porozumienia przed końcem 2020 r. UE przedstawiła długofalową strategię redukcji emisji i zaktualizowane plany klimatyczne. Zobowiązała się w nich, że do 2030 r. ograniczy unijne emisje o co najmniej 55 proc. w porównaniu z poziomami z 1990 r.

I to jest problematyczne dla niektórych krajów, ponieważ zmiany są kosztowne, a z ich dróg korzysta transport drogowy całej Wspólnoty i nie tylko. Stąd działania państw Beneluksu i Danii.

Z jednej strony chcą, żeby po ich drogach jeździły zeroemisyjne ciężarówki, których koszty eksploatacji zrównują się z ich dieslowskimi odpowiednikami, a z drugiej zauważają, że trzeba stale rozbudowywać infrastrukturę ładowania takich pojazdów.

Jak pisze "Rzeczpospolita", "kraje zapewniają, że osiągnięcie celu sprzedaży w Europie wyłącznie zeroemisyjnych ciężarówek w 2050 roku jest całkowicie realne. Należy wyznaczyć ambitniejszy cel na 2030 rok oraz wziąć pod uwagę większą liczbę modeli samochodów ciężarowych objętych limitem emisji CO2".

Apel wspomnianych krajów pojawił się tuż przed podjęciem przez KE decyzji o standardach emisji CO2 przez ciężkie pojazdy. W tle są oczywiście wybory do PE w 2024 roku oraz przedłużające się prace nad pakietem transportowym, który zawierać ma zwiększenie limitów mas i wymiarów ciężarówek, na co czekają producenci elektrycznych modeli.

Polska żyje zakazem

Przypomnijmy, że jednym z ważnych tematów w kontekście emisyjności jest w Polsce zakaz rejestracji samochodów spalinowych od 2035 roku. Poruszyła go niedawno podczas wywiadu w TVP Info minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

– Patrząc na rozwój elektromobilności uważam, że zakaz rejestracji nowych aut spalinowych od 2035 roku jest nierealny – stwierdziła członkini rządu Mateusza Morawieckiego i dodała, że jej administracja była zawsze przeciwna zakazowi rejestracji aut z napędem spalinowym.

– Mam nadzieję, że kryzys i racjonalność zdecydują o przebiegu tego procesu – dodała Moskwa.