
Quentin Tarantino znany jest z wybuchowego temperamentu. Tym razem miał starcie z prezenterem brytyjskiego "Kanału 4". Nie spodobało mu się pytanie o związek pomiędzy przemocą na ekranie a przemocą w rzeczywistym życiu – Nie twój cholerny interes, co ja o tym myślę – grzmiał reżyser.
REKLAMA
Na nowy film Quentina Tarantino niecierpliwie czekali fani nietuzinkowego reżysera. W "Django Unchained" nie brakuje jednak wielu scen przemocy. Po niedawnych strzelaninach w USA, wiele osób krytykuje ekranową przemoc i przekonuje, że jest przyczyną wydarzeń takich, jak choćby masakra w Connecticut.
Zobacz też: Była zemsta Żydów, teraz mszczą się Afroamerykanie: Quentin Tarantino o niewolnictwie w Stanach
Quentin Tarantino podczas rozmowy z Krishnanem Guru-Murthy'm, prezenterem brytyjskiej telewizji "Kanał 4" dostał trudne pytania. Proszono go, by skomentował, jak zapatruje się na relacje pomiędzy przemocą na ekranie, a przemocą w rzeczywistym świecie. Reżyser konsekwentnie odmawiał odpowiedzi na to zagadnienie. W końcu nie wytrzymał i puściły mu nerwy.
– To film. To fantazja. Nie jest prawdziwym życiem. Nie odpowiem na twoje pytanie. Nie jestem twoim niewolnikiem, a ty nie jesteś moim panem. Nie twój cholerny interes, co ja o tym myślę – mówił Tarantino. Przyznał jednakże, że rozkoszuje się filmami pełnymi przemocy, co nie znaczy, że musi się to przekładać na rzeczywistość. Ponadto są oznaką dobrego kina. – Zniszczę cię (I'm shutting your butt down) – dorzucił reżyser. Zaznaczył, że przez 20 lat wielokrotnie odpowiadał na takie pytania i nie ma zamiaru po raz kolejny tego robić.
W wywiadzie dla amerykańskiego radia NPR Tarantino był bardziej rozmowny. Stwierdził, że nie ma żadnych związków między filmową i rzeczywistą przemocą, a porównywanie filmów do tragedii takich jak w Newtown jest obrazą pamięci, gdyż podłożem takich tragedii są kwestie związane z dostępnością broni i zdrowiem psychicznym.