Izraelscy policjanci tysiąc palestyńskich aktywistów z miasteczka namiotowego stojącego w miejscu budowy nowego osiedla żydowskiego na Zachodnim Brzegu.
Izraelscy policjanci tysiąc palestyńskich aktywistów z miasteczka namiotowego stojącego w miejscu budowy nowego osiedla żydowskiego na Zachodnim Brzegu. Fot. Ryan Rodrick Beiler / Shutterstock.com

Izraelscy policjanci usunęli około tysiąc palestyńskich aktywistów z miasteczka namiotowego stojącego w miejscu budowy nowego osiedla żydowskiego na Zachodnim Brzegu. Palestyńczycy oskarżają, że operacja została przeprowadzona bezprawnie, wbrew zakazom izraelskiego Sądu Najwyższego.

REKLAMA
Choć walki zbrojne pomiędzy Izraelem a Hamasem ustały, daleko do zakończenia konfliktu. Kolejną kością niezgody jest budowa żydowskiego osiedla na okupowanym Zachodnim Brzegu. W niedzielę rano kilkuset izraelskich policjantów i żołnierzy usunęło palestyńskich aktywistów z wioski namiotowej postawionej w miejscu budowy osiedla.
Choć obóz póki co pozostał tam, gdzie był, jego mieszkańcy dostali eksmisję. Izraelska policja utrzymuje, że nikt nie odniósł ran ani nie został aresztowany, a cała operacja dostała zgodę sądu. Z kolei zwolennicy Palestyńczyków przekonują, że akcja była bezprawna, bo izraelski Sąd Najwyższy tymczasowo zakazał interwencji.
Jak podaje tvn24.pl obóz Bab al-Shams znajduje się między Jerozolimą Wschodnią a osiedlem Maale Adumim. Obszar o powierzchni 12 kilometrów kwadratowych jest ostatnim "korytarzem", który łączy Jerozolimę z okupowanym rejonem. Jeśli zostanie zagospodarowany przez Izraelczyków, znacznie podkopie aspiracje państwowe Palestyńczyków. Obóz miał być pokojowym sprzeciwem na wciąż powstające na Zachodnim Brzegu osiedla żydowskie.
Przed dwoma miesiącami władze Izraela oraz przedstawiciele Hamasu potwierdziły zawieszenie broni. Tym samym zakończono nasilony przez kilkanaście dni konflikt zbrojny pomiędzy zwaśnionymi stronami. W wyniku walk zginęło 173 Palestyńczyków, w tym 19 dzieci. Izrael stracił czworo cywilów.