
Policja z Hamburga zatrzymała 41-letniego Polaka, który napadł na dwa supermarkety. Mężczyzna groził kasjerom nożem i żądał okupu.
Pierwszy napad miał miejsce 9 grudnia 2022 roku w supermarkecie na Hufnerstraße, a drugi dzień później w sklepie przy Alter Teichweg w Hamburgu. 41-latek z Polski podczas napadu groził kasjerom nożem i żądał gotówki.
Podczas pierwszego napadu Niemcom udało się powstrzymać mężczyznę przed okradzeniem kasy. W przypadku drugiego rabunku Polak zabrał ze sklepu łup o wartości kilkuset euro.
Niemiecka policja zatrzymała złodzieja z Polski. W mieszkaniu miał narkotyki
Policja z Hamburga zatrzymała sprawcę w środę 8 lutego w jego mieszkaniu w centrum Hamburga. Udało się to dzięki wskazówkom zawartym w zeznaniach świadka jednego z napadów. Policjanci zabezpieczyli dowody oraz 50 g narkotyków znajdujących się w mieszkaniu 41-latka.
Mężczyzna usłyszał zarzuty przeprowadzenia dwóch napadów z użyciem noża. Obywatel Polski odpowie za to przed niemieckim sądem.
Zobacz także
Szokujące zachowanie Polaka na niemieckiej autostradzie. Policja musiała użyć kolczatki
Niedawno informowaliśmy o zdarzeniu z udziałem polskiego kierowcy na autostradzie A20 w Niemczech. Jak poinformowała niemiecka policja, 37-letni kierowca z Polski wjechał na niewłaściwy pas ruchu w miejscowości Pasewalk w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oddalonej około 30 km od granicy z Polską.
Polak jechał w pewnym momencie z prędkością aż 210 km/h. Ścigało go aż siedem radiowozów. Udało mu się tak uciekać przez ponad 100 kilometrów. Dopiero rozłożona na autostradzie kolczatka go zatrzymała.
Nie wiadomo, czemu Polak wjechał na autostradę pod prąd i nie zatrzymał się na wezwanie policjantów. Kiedy w końcu go zatrzymano, okazało się, że był trzeźwy. Jak przekazały służby, Polak słyszał zarzut spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym.
Niemiecka policja w szoku. Polak pod wpływem narkotyków jechał 250 km/h
W ubiegłym roku pisaliśmy też o Polaku, którego chcieli zatrzymać celnicy z niemieckiego landu Dolnej Saksonii na drodze A38. Kierowca z Polski nie chciał jednak poddać się kontroli. Pędził przez granicę z Turyngią z prędkością 250 km/h. "Celnicy jadący swoim pojazdem nie byli w stanie nadążyć za BMW" - powiedział wówczas rzecznik policji z Turyngii. Funkcjonariusze z Turyngii podjęli więc pościg z użyciem helikoptera. Polaka usiłowało złapać także kilka radiowozów patrolowych. Amatorskiemu kierowcy rajdowemu udało się ujechać prawie 50 km. Przy zjeździe do miejscowości Bleicherode stracił panowanie nad pojazdem i wjechał z impetem w metalową barierkę ochronną. W konsekwencji auto rozbiło się.