Polacy na dworcu, zdjęcie ilustracyjne
Polacy na dworcu, zdjęcie ilustracyjne fot. Bartlomiej Magierowski/East News

– Każdy obywatel powinien obserwować swoje otoczenie – mówi w rozmowie z "Faktem" Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu. Odnosi się do rozbitej w Polsce siatce rosyjskich szpiegów, którzy montowali w naszym kraju kamery monitoringu oraz urządzenia szpiegowskie i szykowali akcje dywersyjne. Ekspert tłumaczy też, czym jest "system podwójnych agentów".

REKLAMA

W tym tygodniu na jaw wyszło, że polskie służby rozbiły siatkę rosyjskich szpiegów, którzy m.in. śledzili wysyłane na Ukrainę transporty broni i zamontowali w różnych miejscach co najmniej 50 urządzeń szpiegujących. Szpiedzy zakładali m.in. nadajniki GPS na transportach, które jeździły z Polski z pomocą do Ukrainy, montowali też kamery na kluczowych trasach. Służby wciąż sprawdzają, czy więcej kamer nie ma zamontowanych m.in. na podkarpackim odcinku A4.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała, że zatrzymała 9 osób podejrzanych o współpracę z rosyjskimi służbami, a szef MSWiA Mariusz Kamiński przekazał, że prowadzili oni m.in. "działania wywiadowcze przeciwko Polsce oraz przygotowywali akty dywersji na zlecenie rosyjskiego wywiadu".

Wiadomo, że wszyscy z zatrzymanych to cudzoziemcy, a wobec sześciu z nich zastosowano tymczasowe aresztowanie. Usłyszeli zarzut szpiegostwa na rzecz Federacji Rosyjskiej i zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Wszyscy mieli dostawać za swoją działalność w Polsce regularne wypłaty z Kremla.

Rosyjscy szpiedzy w Polsce. Na co powinni uważać obywatele?

Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu, w rozmowie z "Faktem" podkreślił, że najprawdopodobniej tego typu zdarzeń będzie więcej – zwłaszcza że Polska jest krajem, który bardzo aktywnie pomaga Ukrainie. – Trzeba się liczyć z tym, że Rosjanie w sposób niejawny będą podejmować działania obliczone na sparaliżowanie tego przepływu. To jest kartka z elementarza działań wojennych – powiedział.

Ekspert podkreślił też rolę społeczeństwa obywatelskiego w wykrywaniu tego typu działań i udzielił rad, które mogą się przydać Polakom w rozpoznaniu "czerwonych flag" w najbliższym otoczeniu. Najczęściej szpiedzy są przygotowani, że mogą być obserwowani, i starają się wtopić w tłum: więc jeszcze trudniejsze staje się ich zdemaskowanie. – Każdy obywatel powinien obserwować swoje otoczenie, zwłaszcza jeśli wie, że na przykład w jego pobliżu są jakieś obiekty o strategicznym znaczeniu, jak tory czy rurociąg. Jeśli widzi, że nagle pojawiają się tam samochody albo ludzie, których w tych miejscach zwykle nie ma, należałoby zwrócić na to uwagę – podkreślił.

Jak dodał, w takich sytuacjach "nie należy przejmować się tym, że możemy reagować przesadnie", tylko dla pewności zgłosić nietypowe zdarzenie policji albo Straży Granicznej, jeśli jej posterunek znajduje się w pobliżu.

"System podwójnych agentów": co to?

Małecki wspomniał też w rozmowie, czym jest "system podwójnych agentów". – To było podstawą systemu brytyjskiego, który pozwolił wychwycić wszystkich niemieckich szpiegów lądujących na Wyspach Brytyjskich w czasie II wojny światowej. W odpowiednim momencie byli doprowadzeni do organów państwa i dzięki temu stworzono bardzo sprawny system, który pozwolił z kolei wygrać wojnę – powiedział "Faktowi".

Jednym ze znanych podwójnych agentów był m.in. Joan Pujol García (kryptonimy Garbo i Alaric), czyli Hiszpan, który podczas II wojny światowej pracował w tej roli dla brytyjskiego XX-Committee. Wziął udział w operacji Quicksilver, której głównym celem było oszukanie Niemców co do okoliczności dotyczących lądowania aliantów we Francji.

Joan Pujol zdołał przekonać Niemców, którzy myśleli, że dla nich pracuje, że lądowanie w Normandii lub Bretanii będzie miało charakter rozpoznawczy i dywersyjny, a ci do końca wierzyli jego raportom i uważali go za najlepszego niemieckiego agenta w Wielkiej Brytanii. Do końca życia miał mu wierzyć także Adolf Hitler.