Prof. Leszek Balcerowicz namawia, by bardziej przyglądać się poczynaniom władzy.
Prof. Leszek Balcerowicz namawia, by bardziej przyglądać się poczynaniom władzy. Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Były minister finansów i wicepremier prof. Leszek Balcerowicz krytycznie ocenia sposób prowadzenia walki o bezpieczeństwo na drogach za pomocą fotoradarów. Przekonuje, że w polskiej polityce brakuje procesu diagnozowania problemów i sposobów ich rozwiązywania. Zdaniem byłego prezesa NBP to efekt słabej kontroli społeczeństwa nad rządzącymi.

REKLAMA
Profesor Leszek Balcerowicz, były minister finansów ocenia, że rząd źle zabrał się do walki o bezpieczeństwo na drogach. – Zapowiedzi były wcześniej, ale przydałaby się lepsza całościowa diagnoza, by zorientować się, gdzie są przyczyny wypadków, a nie sprowadzać je do jednego czynnika, czyli prędkości. I to przedstawionego w kontekście dochodów do budżetu, tak, że można odnieść wrażenie, że to jest naciągane – oceniał. – Patrzę, co robi rząd brytyjski, kiedy chce wprowadzić jakieś ważne zmiany: przedstawia solidną analizę, środki zaradcze, jest czas na dyskusje. U nas nie było żadnej białej księgi z diagnozą i środkami zaradczymi – krytykował fundator Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Zdaniem ekonomisty takie podejście władzy wynika z braku kontroli społecznej. – Jeżeli się nie rozlicza władzy, jeżeli teraz chybione propozycje przechodzą, to będą przechodzić dalej, trzeba naciskać na władzę – apelował w programie "Jeden na Jeden" w TVN24.
Były prezes Narodowego Banku Polskiego przestrzega przed wpadaniem w katastroficzny ton po danych o słabszej kondycji naszej gospodarki. – Nie należy siać katastrofizmu. Spowolnienie w tym roku jest nieuchronne, głownie dlatego, że Niemcy będą rozwijały się wolniej i skończyły się inwestycje związane z Euro 2012 – tłumaczył. Jednak zdaniem prof. Balcerowicza nie może nas to uspokoić, bo problemy przed którymi stoimy wybiegają w dalszą przyszłość. – Bez reform nie będziemy doganiać Zachodu, bo wygasają siły reform sprzed 20 lat – wyjaśniał.
Najwięcej odpowiedzialności w kwestii reform spoczywa według prof. Balcerowicza na najważniejszych politykach. – Premier mając najwięcej władzy ma najwięcej odpowiedzialności – ocenił. Jednak o poprawę sytuacji w kraju powinni też walczyć obywatele. – To, jak dobre jest rządzenie, zależy od tego, ile jest grup roszczeniowych, a ile obywatelskich. Jeśli pierwsze będą przeważać to władza się będzie uginała. Szczególnie taka, która nie ma zapału reformatorskiego – tłumaczył.
Ekonomista nie zgadza się z interpretacją, że to władza odpowiada za tworzenie miejsc pracy. – Czy będziemy wracać do socjalizmu i tworzyć miejsca pracy czy likwidować przeszkody w ich tworzeniu? – pytał. – Zamiast umożliwiać większe inwestycje przez usuwanie przeszkód, będzie pogarszać sytuację? Problem polega na tym, że za mało się tworzy miejsc pracy. A kto ma je tworzyć? Biurokracja? Nie, prywatny kapitał – przekonywał w programie Bogdana Rymanowskiego.
W ocenie prof. Balcerowicza dyskusja o wstąpieniu do euro jest przedwczesna, bo musimy zająć się reformowaniem gospodarki. – Są w strefie euro kraje, które są zdrowe i te, które są chore. Pytanie, do których my chcemy należeć. Przecież Niemcy mają lepszą niż my finanse publiczne, myślmy o kryteriach i ich spełnieniu, a nie o wejściu do strefy – postulował były minister finansów. – Tylko odpowiednie reformy zapewnią Polsce korzystne wejście do strefy euro. Prezydent Bronisław Komorowski ma rację wskazując na to, że w interesie Polski jest przyspieszenie reform, bo inaczej będziemy coraz wolniej się rozwijać. A jeżeli te odpowiednie reformy zaawansujemy, to będziemy mieli również możliwość dobrego wejścia i utrzymania się w strefie euro – dodał.