
Karolina Korwin-Piotrowska w najnowszym wywiadzie została zapytana o swój stosunek do Katarzyny Skrzyneckiej. Jak wiadomo, aktorka nie żywi do niej sympatii. – Mnie nie interesują jej opinie – stwierdziła dziennikarka.
Korwin-Piotrowska jest dobrze znaną dziennikarką z dużym doświadczeniem. Dała się poznać ze swojej szczerości i ciętego języka przy komentowaniu spraw dotyczących polityki czy show-biznesu.
Przez wiele lat współpracowała ze stacją TVN, gdzie prowadziła m.in. "Magiel towarzyski", "Top Model" i "Na językach".
Skrzynecka vs. Korwin-Piotrowska. Dziennikarka zdradziła, jaki ma stosunek do aktorki
Michał Dziedzic, który przeprowadził ostatnio wywiad z Korwin-Piotrowską nawiązał do głośnego tematu sprzed lat. Bowiem Katarzyna Skrzynecka w wywiadach niekiedy niepochlebnie wypowiadała się na temat dziennikarki.
Chociażby w rozmowie z "Faktem" surowo oceniła pracę, którą wykonywała Korwin-Piotrowska.
– Myślę, że to osoba, która nie tylko mnie, Katarzynie Dowbor czy Piotrowi Gąsowskiemu zapadła bardzo źle w pamięć. Pani Karolina jest osobą, która wiele lat żyła z hejtu, zarabiała pieniądze z artykułów i programów, w których obśmiewała ludzi, obrażała ich i ubliżała im. Nie ma takich pieniędzy w życiu, za które zgodziłabym się wykonywać takie zadania zawodowe, na które zdecydowała się pani Karolina, bo uważam, że jest to upadek jakiejkolwiek dobroci, moralności ludzkiej, etyki zawodowej – oceniła.
Mąż aktorki nazwał ją nawet "człowiekiem potworem".
Dziennikarka zapytana o relację ze Skrzynecką odpowiedziała, że nie żywi żadnej urazy i uważa, iż jest dobrą aktorką, ale nie ominęła w karierze kilku błędów. Korwin-Piotrowska stwierdziła, że to Kasia ma z nią jakiś problem.
– Mnie nie interesują opinie Kasi Skrzyneckiej na żaden temat. Uważam, że ona ma jakiś problem ze mną, osobisty, nie wiem, z czego to wynika. Powiem tak, nie chcę tego za bardzo dotykać, ale myśmy się nawet tym zajmowali w TVN, co ona do mnie ma – mówiła dla Pudelka.
– Ona naprawdę nie miała hamulców w pewnym momencie, a że ona pewnie nie lubi, jak się jej mówi trochę prawdy, to już jest jej problem. Mnie jej zdanie nie interesuje, bo ja nie przyszłam do show-biznesu w poszukiwaniu przyjaźni (...) To, że ona o mnie gada od iluś lat, a ja o niej w ogóle, to jest dla mnie dziwne, ale to jest jej problem, a nie mój – dodała.
Korwin-Piotrowska opowiedziała też o odejściu z TVN
Dziennikarka otworzyła się też w temacie pożegnania się ze stacją TVN, które nastąpiło w 2018 roku. – To ja odeszłam. To było duże zaskoczenie. Do dziś mam zachowanego SMS-a od Edwarda Miszczaka. (...) Robiłam "Magiel", z którego zrezygnowałam, bo formuła się wyczerpała. Czułam, że zaczyna być coraz mniej miejsca dla mnie – wyjaśniła, wspominając o byłym, wieloletnim dyrektorze programowym stacji. – Pomyślałam: będziesz siedzieć w kąciku i czekać, aż ci Edward Miszczak powie "a dam ci jakiś programik", on tak często mówił. A ja nie chciałam "jakiegoś programiku", ja chciałam móc odpowiadać za siebie – podkreśliła dziennikarka.
Korwin-Piotrowska przyznała, że w pewnym momencie natłok obowiązków przełożył się na jej zdrowie. Dochodziło do tego, że była skrajnie wyczerpana i musiała ratować się kroplówkami.
– Miałam zawsze to szczęście w nieszczęściu, że schodziłam z tych konferencji praktycznie ostatnia, bo była do mnie kolejka. Ja wiedziałam, ponieważ taka była moja niepisana umowa z TVN, że ja nie udzielam tysiąca wywiadów, ale jestem dostępna na konferencjach i tam robię swoje. Prosto z konferencji jechałam na pogotowie. Totalna migrena, kroplówki, organizm mówił: nie, nie, nie – zaznaczyła.
– Dostawałam w jedną i drugą rękę kroplówki, żeby przeżyć. Organizm mówił stop, ale ja jestem grzeczną dziewczynką. I jak obiecuję, że zrobię, to się zes*am, a zrobię – powiedziała.
Zobacz także
