Wybory prezydenckie 2025. Z PiS wystartuje Witek, Morawiecki czy ktoś inny?
Wybory prezydenckie 2025. Z PiS wystartuje Witek, Morawiecki czy ktoś inny? Fot. STEFAN MASZEWSKI/REPORTER

Chociaż wybory prezydenckie odbędą się dopiero w 2025 r., to coraz więcej mówi się o potencjalnych kandydatach, których PiS może wystawić. Mateusz Morawiecki podkreślał, że zastanowi się nad taką propozycją, a Elżbieta Witek jako kandydatka na prezydentkę jest zachwalana przez samego Jarosława Kaczyńskiego. – Mógłbym półżartem powiedzieć, że skoro o nich mowa, to z pewnością nie będą to oni – ocenia w rozmowie z naTemat prof. Rafał Chwedoruk.

REKLAMA
  • Profesor Rafał Chwedoruk wskazuje, że pierwsze podane nazwiska niekoniecznie są dobrymi tropami w kwestii proponowanych potem kandydatów
  • Podkreśla, że kandydatem PiS może zostać ktoś dobrze znany i wywołujący emocje, jak np. Mariusz Błaszczak
  • Jeśli partia postawi na zupełnie nową twarz, może to być np. Marek Magierowski
  • Kto będzie kandydatem PiS na prezydenta?

    Jak wynika z sondażu prezydenckiego przeprowadzonego przez Research Partner, wyborcy PiS, którzy w poprzednich wyborach głosowali na Andrzeja Dudę, teraz mają trudności we wskazaniu idealnego kandydata na prezydenta. "Warto zauważyć, że aż 38 proc. badanych z tej grupy nie wskazało nikogo z grupy wymienionych polityków" – podkreśla sondażownia.

    Pojawiły się jednak pewne typy, o które zapytaliśmy politologa, profesora Uniwersytetu Warszawskiego Rafała Chwedoruka. Podkreślił on, że kandydaci, o których najczęściej przed wyborami mowa, zazwyczaj nie mają dużych szans na wygraną, co widać, chociażby po wyborach w Stanach Zjednoczonych.   – Zachowując pewne proporcje co do wyborów w Stanach Zjednoczonych, można powiedzieć, że tam na długo przed wyborami brylują zupełnie drugoplanowi kandydaci bez żadnych szans na ich wygranie – wyjaśnił.

    Skupiając się na Mateuszu Morawieckim, stwierdził, że w scenariuszu, w którym PiS utrzymuje się przy władzy, staje się on naturalnym kandydatem na sukcesora Jarosława Kaczyńskiego.

    – I naturalnym kandydatem w wyborach prezydenckich jako nowy lider partii, która tyle lat rządzi. Jest w takim wieku, co typowy kandydat na prezydenta, zna języki, a nawet pewien dystans wobec jego postaci ze strony części zaplecza PiS-u byłby za słabym argumentem, by pominąć go w rozmowie o prezydenturze – wyjaśnił.

    Politolog stwierdził jednak, że najbardziej realnym na dziś wariantem rozstrzygnięcia przyszłych wyborów jest... przegrana PiS. Wtedy kandydat staje się symbolem porażki partii. – Nie będzie ani prezesem tej partii, ani tym bardziej kandydatem na prezydenta, bo tego nikt wśród wyborców i w aparacie partyjnym by nie zrozumiał – dodał.

    Elżbieta Witek? "Pogłębi stereotyp PiS"

    Kilka dni temu o Elżbiecie Witek prezes PiS mówił, że jest osobą w hierarchii państwowej po prezydencie pierwszą. Słowa te zostały odczytane jako jawne promowanie polityczki jako kandydatki na urząd prezydenta. Politolog w doświadczeniu Witek widzi jednak wadę, która pogłębia stereotypy wobec PiS-u jako partii dla obywateli starszej generacji.

    – Jej wybór mógłby utwierdzać obraz PiS jako partii, która nie umie znaleźć drogi do serc i rozumów Polaków już nie tylko młodszej, ale i średniej generacji. Utwierdziłoby to PiS w tym elektoracie, który istnieje, ale za pomocą którego wygrać wyborów nie można – tłumaczył.

    Profesor Chwedoruk wskazał także, że sugerowanie kandydatury Witek to ukłon w jej stronę, który ma zbudować pozycję pani polityk na przyszłość i podtrzymywać elektorat kobiecy, w którym PiS-owi będzie coraz trudniej. Mniejszą popularnością w sondażach czy poleceniach polityków cieszył się Mariusz Błaszczak, jednak ogólna rozpoznawalność może działać na jego wielką korzyść. Politolog podkreślał, że partia nie bez powodu inwestowała w Błaszczaka.

    – Może być tym, który pojawi się, jeśli misja Morawieckiego się nie powiedzie. Błaszczak, który jest szefem w dobie wstrząsów międzynarodowych i fotografuje się z amerykańskimi generałami, przynajmniej dopóki kryzys gospodarczy nie ściśnie nas za gardło, będzie politykiem łatwo rozpoznawalnym, popularnym, wokół którego można zbudować prosty przekaz – dodał.

    Ankietowani chcą nowej twarzy – scenariusz Andrzeja Dudy

    Przypomnijmy, że w badaniu SW Research dla Rp.pl pod koniec 2022 roku 22,2 proc. ankietowanych wskazało odpowiedź "ktoś inny" w pytaniu o prezydenta. W sondażu Research Partner na panelu Ariadna pod koniec marca 2023, wyborcy PiS również mieli problem ze wskazaniem najlepszego kandydata. Politolog twierdzi, że PiS może powtórzyć scenariusz Andrzeja Dudy, czyli wystawić kogoś z pogranicza wielkiej polityki, ze struktur lokalnych lub w ogóle mniej zaangażowanego w politykę partyjną, jak Marek Magierowski, żeby przetestować przed wyborami prezydenckimi możliwość poszerzenia elektoratu.

    – Marek Magierowski był pierwszym z podrzuconych opinii publicznej nazwisk. PiS ma wysokie poparcie wśród najstarszych, śladowe wśród najmłodszych i zróżnicowanie w generacji 50-60. Jednocześnie partia ta miała zawsze problemy kadrowe – wiele nominacji na poważne stanowiska państwowe sprawiało wrażenie niemal przypadkowych. Stąd tak błyskawiczna kariera Mateusza Morawieckiego, wręcz zdumiewająca biorąc pod uwagę fakt, że był doradcą Donalda Tuska. Polityk z doświadczeniem dziennikarskim, politycznym, językowym, obeznany z kamerą, byłby skazany na awanse. Marek Magierowski byłby politykiem sprawnym, ale nie wzbudzającym żadnych emocji – ani pozytywnych, ani negatywnych – wyjaśnił.

    Ekspert przestrzegał jednak przed typowaniem konkretnych polityków. Jak powiedział, na prawicy dopiero rozpoczął się casting. – Wypuszcza się opinii publicznej niedopowiedziane informacje związane z jakimś kandydatem i testuje się reakcje najpierw elit politycznych i części zainteresowanych polityką, a dopiero później testuje się sondażami tego polityka – przekonywał.

    Jego zdaniem o realnym kandydacie będzie można mówić dopiero po wyborach sejmowych, bo to one ustawią nowe konfiguracje w polskiej polityce. PiS będzie mógł wrócić do roli partii sprzeciwu i buntu lub ponownie przedstawić się jako partia władzy.

    – Możemy się spodziewać bardziej kandydata, który wywoła emocje. Musi z czymś się Polakom kojarzyć – więc wariant z Mariuszem Błaszczakiem jest jak najbardziej realny. Morawiecki? Wróci z kampanii parlamentarnej z tarczą lub na tarczy. Wszyscy inni to jedna wielka enigma, ryzyko i konieczność inwestowania od podstaw w zupełnie nieznanego polityka – podsumował prof. Chwedoruk.