
Prawo i Sprawiedliwość nie chce prześwietlać wpływów rosyjskich tylko w Polsce. Obóz rządzący chce iść krok dalej i chce zaproponować podobne rozwiązanie w Unii Europejskiej. RMF FM zdobyło nieoficjalny komentarz w tej sprawie ze strony wysokiego rangą dyplomaty z otoczenia szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela.
Prawo i Sprawiedliwość chce powołania komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów w Polsce w latach 2007-2022, która ma się przyjrzeć wpływom rosyjskim w Polsce. Dobór dat nie jest przypadkowy, bo wypada od czasów po pierwszych rządach PiS i początku rządów PO-PSL.
W poniedziałek prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że podpisze ustawę, którą opozycja ochrzciła "lex Tusk", bo ma być wymierzona m.in. w lidera PO. Eksperci opowiadający się za opozycją prodemokratyczną nie mają złudzeń, że ruch prezydenta był złamaniem konstytucji.
– Prezydent zdecydował się uczestniczyć w procesie legislacyjnym powołującym niekonstytucyjny organ, który będzie miał w swoich rękach funkcję zarówno prokuratury, jak i sądu – powiedział w rozmowie z naTemat.pl mecenas Michał Wawrykiewicz, przedstawiciel Inicjatywy Wolne Sądy i Komitetu Obrony Sprawiedliwości.
Jak dodał, polska ustawa zasadnicza przewiduje, że wymiar sprawiedliwości w Polsce mogą sprawować wyłącznie Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne i sądy wojskowe.
– Jakikolwiek sąd specjalny albo tryb doraźny można przewidzieć wyłącznie na wypadek wojny – podkreślił mec. Wawrykiewicz. – Nie mamy wojny na terenie Rzeczpospolitej Polskiej, w związku z czym powoływanie tego typu specjalnych organów jest naruszeniem – i to bardzo poważnym – polskiej konstytucji – dodał.
– Prezydent ma tego świadomość, a mimo wszystko decyduje się na taki krok, uczestnicząc – już nie po raz pierwszy – w procesie łamania polskiej konstytucji – zauważa prawnik.
Morawiecki: Tłumaczę na Radzie Europejskiej, jak niebezpieczna jest ruska propaganda
Ale PiS chce iść o krok dalej. Dlatego w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki, komentując decyzję prezydenta Dudy podkreślił, że podobny krok należałoby uczynić w UE. – Nie ma Rady Europejskiej, na której bym nie podnosił tego wątku. Na każdej Radzie Europejskiej tłumaczę kolegom premierom jak niebezpieczna jest ruska propaganda. Jak sprawny jest Kreml w sączeniu swoich fake newsów, we wpływaniu na wynik wyborczy w różnych miejscach – powiedział Morawiecki.
W poniedziałek nikt oficjalnie nie odniósł się do rewelacji z Polski ze strony Unii Europejskiej, ponieważ w unijnych instytucjach jest wolne ze względu na święto Zesłania Ducha Świętego. Dopiero we wtorek wybrzmią komentarze na ten temat zapewne podczas wysłuchania polskiej delegacji ws. łamania przez Polskę zasad praworządności.
RMF FM nieoficjalnie dowiedziało się od jednego z wysokich ranga dyplomatów z otoczenia szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela, że organ ten nie zajmuje się tego typu sprawami, jak powoływanie komisji dot. rosyjskiej propagandy i jej wpływów. To kwestia dla Parlamentu Europejskiego.
"Premier Mateusz Morawiecki może poruszyć, jaki chce temat, żeby potem ogłosić na konferencji prasowej, że przedstawił ten wniosek. Kto miałby powołać taką komisję? Kto miałby wchodzić w jej skład? Nawet nie wiem, jak to komentować" – powiedział nieoficjalnie unijny dyplomata.
Zobacz także
