Kolczyki, makijaże, tatuaże. Usługowe podziemie kwitnie

Do tatuowania nie wiele potrzeba. Wystarczy maszynka, rękawiczki i talent
Do tatuowania nie wiele potrzeba. Wystarczy maszynka, rękawiczki i talent Fot. Dawid Chalimoniuk/ Agencja Gazeta
Nie znajdziesz ich w internecie. Nie mają szyldu, salonu i określonych godzin pracy, ale i tak nie brakuje im klientów. Żeby się do nich dostać, trzeba mieć znajomości, numer telefonu, wiedzieć gdzie zapukać. Usługowe podziemie kwitnie. Na lewo jest taniej, często szybciej i z dreszczykiem.

Home, sweet home

Alek od kilku lat tatuuje w swoim domu. Klientów zaprasza do pokoju. Na stole stoją narzędzia. Wyciąga maszynkę, zakłada rękawiczki i zaczyna pracować. W przerwie można napić się z nim herbaty, pooglądać telewizję, pobawić się z psem. Miło i przytulnie. Takich osób jak Alek jest znacznie więcej. Asia jeździ do domów klientów i robi im paznokcie. Tomek strzyże w swoim salonie. Klientki w papilotach siedzą u niego w kuchni, farbę nakłada się na tapczanie, w łazience myje się głowę. Nie ma specjalnych foteli, suszarek i oświetlenia. Wystarczy taboret i duże lustro. Podczas strzyżenia pali się papierosy. Można puścić swoją płytę, opowiedzieć o rozstaniu albo oglądać seriale. Domowe biznesy w czasach kryzysu kwitną.

Polecamy: Renesans fachowców. Młodzi ludzie wracają do rzemiosła i na tym zarabiają

Powodów na pewno jest kilka. W domu jest po prostu taniej. Wynajęcie specjalnej przestrzeni kosztuje, a czasem do pracy wystarcza kilka metrów kwadratowych i podstawowy sprzęt. Poza tym praca u siebie daje wolność. Można pracować w wybranych godzinach, nie trzeba przejmować się szefem i robić rzeczy, na które nie ma się ochoty. Oczywiście konsekwencją takiej decyzji jest brak ubezpieczenia i innych świadczeń, ale w dobie śmieciowych umów i tak niewiele osób może na nie liczyć, więc trudno się tym przejmować. Dodatkowym atutem jest nieformalny charakter pracy. Z klientem, który odwiedza nas w domu, można na więcej sobie pozwolić, porozmawiać, poznać się i zbudować więź, która w przypadku niektórych zawodów jest niezbędna.

Grunt do zaufanie

– Większość tatuaży, które mam, robiłem u znajomych w domu – mówi Patryk. – Nie lubię atmosfery, która panuje w studio. Poza tym tam nigdy nie wiesz, na kogo trafisz, a nawet jeśli pracuje w nim jakaś rozpoznawalna osoba, to terminy są strasznie odległe. Do tego tatuaż robiony w domu jest o wiele tańszy od tego, który robi się w studio. Przy tego typu zawodach najważniejsze jest zaufanie. Do osób, które tatuują w domu, można się dostać tylko z polecenia. Taka sytuacja zobowiązuje – dodaje Patryk.


Wiele osób boi się skorzystać z domowej usługi w obawie przed zakażeniem, w końcu w mieszkaniu trudno o sterylną przestrzeń. – Kiedy słyszę takie argumenty, to mogę tylko wzruszyć ramionami – mówi Alek, tatuator. – Na tatoofestach ludzie się dziarają, leżąc jeden obok drugiego. Kilkaset osób w tym samym czasie. Tam o warunki higieniczne trudno, ale w domu? Ja zawsze zakładam rękawiczki i używam nowych igieł. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Niezależnie od tego, czy idziemy do salonu, czy do kogoś do mieszkania musimy zawsze wymagać czystości – tłumaczy Alek.

Wolność, elastyczność, niezależność

Domowe studio to nie tylko wygoda dla usługodawców, ale także dla klientów. – W ciągu tygodnia bardzo dużo pracuje, a w weekendy studiuje. W mojej sytuacji umówienie się do normalnego fryzjera jest praktycznie niemożliwe – mówi Ania, która od lat strzyże się w domu Tomka. – U Tomka zdarzało mi się wylądować o 23 w nocy. Jeżeli chodzi o terminy, jest bardzo elastyczny. Zależy mu na kliencie, więc się do niego dostosowuje. Na wizyty umawiam się przez Facebooka albo wysyłając SMS-a. To bardzo wygodny sposób. Salony fryzjerskie zawsze mnie przerażały. Kojarzą mi się z plotkującymi paniami przeglądającymi gazetki. U Tomka mam spokój. Jak nie mam ochoty, to nie rozmawiamy – dodaje Ania.

Wolność to hasło, które przyświeca podziemnym usługom. Kiedy pracujemy na siebie, nie musimy chodzić na kompromisy. Tę wartość szczególnie cenią sobie wykonawcy niszowych zawodów. – Jeżeli wzór mi się nie podoba, to go po prostu nie zrobię – mówi Alek. – Kiedy pracowałem w studio, musiałem robić okropne chińskie znaczki, tribale i herby Legii. Jestem artystą i zależy mi na niezależności. Pod każdym moim tatuażem mogę się podpisać. To dla mnie olbrzymia wartość – dodaje.

Jest ryzyko, jest zabawa

Oczywiście praca na swoim ma też swoje minusy. Po pierwsze jest to zwykle praca na czarno. Po drugie trzeba zabiegać o klienta. Kiedy pracuje się w nieformalny sposób, bez szyldu i ogłoszeń, trzeba się natrudzić, żeby znaleźć chętnych. Zwykle droga do domowych usług wiedzie przez bardziej formalną drogę. Asia, manikiurzystka zaczynała w salonie. Przez kilka lat pracowała pod dyktando i przywiązywała do siebie klientów. Kiedy odeszła, zabrała ich ze sobą. – Żeby zacząć działać w podziemiu, trzeba być naprawdę dobrym i twardym – opowiada Asia. – Początki są trudne. Klienci nie są przyzwyczajeni do nowych warunków. Często się boją. Z czasem jednak sytuacja się stabilizuje. Mój zawód opiera się w dużej mierze na poleceniu. Nie mogę zawieść moich klientów, bo się ode mnie odwrócą – tłumaczy.

Polecamy: Kobieta z tatuażem. Kogo to jeszcze dziwi?

Faktycznie. Usługowe podziemie jest ryzykowne. Jeden fałszywy krok może wiązać się z utratą większości klientów. Każdy medal ma jednak dwie strony. Jeżeli pracujemy dobrze, a klienci nas lubią, to szansa długotrwałej współpracy jest większa niż w przypadku salonu. Patrycja na paznokcie do Asi chodzi od kilku lat. Zmieniały się mieszkania, numery telefonów i sytuacje, ale ich współpraca nadal trwa. – Asia jest tak dobra w tym, co robi, że nie wyobrażam sobie, że mogłabym chodzić do kogoś innego – mówi Patrycja. – Zna mój gust, wie, jakie mam problemy i co dobrze na mnie wygląda. Ufam jej, więc dzięki niej sporo się nauczyłam. Potrafi przekonać mnie do koloru, którego sama nigdy bym nie wybrała – dodaje dziewczyna.

Usługowe podziemie najczęściej rozwija się w dużych miastach. Jego klienci to zwykle zabiegani młodzi ludzie, którzy nie zawsze mają pieniądze, ale mają za to pomysł na siebie. Nie boją się zaryzykować, ale przy tym lubią mieć
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...