
Posłanka PiS, którą w piątek w obronę wzięli poznańscy naukowcy, w specjalnym oświadczeniu sama odpowiada swoim krytykom ze środowiska akademickiego: – To insynuacje i nawoływanie do nienawiści – pisze Pawłowicz.
Zarzuca mi wymyślone przez sygnatariuszy zdarzenia i sytuacje (np. „porównanie człowieka do małpy”), bezpodstawnie i absurdalnie pomawia o antysemityzm, o „sprzeniewierzenie się prawdzie” czy „wielokrotne obrażanie posłanki Anny Grodzkiej”. Celem autorów, którzy w swym Liście jaskrawie mijają się z prawdą i łatwo sprawdzalnymi faktami, jest sterroryzowanie i zastraszenie mnie, jak też innych osób chcących rozmawiać o regulacji prawnej związków homoseksualnych. CZYTAJ WIĘCEJ
Pawłowicz dodaje też, że autorzy listu chcą ograniczyć jej wolność do wypowiadania swoich sądów, sami nawołując do “nienawiści i aktów agresji ze względu na przekonania”.
Zamiast terroryzować opinię publiczną, należałby podjąć otwartą dyskusję i spytać Polaków czy życzą sobie – na koszt katolickiego społeczeństwa – uchwalenia ustawy zrównującej sytuacje homoseksualistów ze statusem małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, chronionego przezz art. 18 Konstytucji RP. CZYTAJ WIĘCEJ
W treści oświadczenia przeczytać można też, że wedle Pawłowicz apel naukowców to “forma szczucia”. Posłanka oświadcza, że jeśli z jego powodu jej samej lub jej współpracownikom stanie się krzywda, “będzie to obciążało moralnie każdego z tych sygnatariuszy z osobna”.

