Poseł John Godson – pierwszy kaznodzieja kościoła poselskiego

Poseł John Godson w dyskusji o związkach partnerskich postawił się w roli kaznodziei.
Poseł John Godson w dyskusji o związkach partnerskich postawił się w roli kaznodziei. Fot. Tomasz Stanczak / Agencja Gazeta
John Abraham Godson, chociaż w 2008 roku zawiesił działalność kaznodziei nie wyszedł z roli. Wczoraj w programie "Tomasz Lis na żywo" przekonywał, że homoseksualizm to grzech, czego dowodził cytatami z biblii, które umieścił na Facebooku. Dzień później przekonywał, że to "wypaczenie od normy". Czy to rola posła - zajmowanie się umoralnianiem obywateli?


Poseł John Godson to jeden z najbardziej konserwatywnych posłów Platformy Obywatelskiej. Dał temu wyraz w głosowaniach nad związkami partnerskimi czy aborcją. Choć w drugiej z kwestii zmienił zdanie i wycofał się z popierania prawicowych projektów, to sprzeciwu wobec związków partnerskich broni mocno, wbrew szefowi swojej partii. W ostatnim programie "Tomasz Lis na żywo" Godson ostro starł się z profesorem Ireneuszem Krzemińskim.

Polityk przekonywał, że homoseksualizm to grzech, a dowody na to znajdują się w biblii. Stosowne cytaty przedstawił później na swoim fan page'u na Facebooku. Wywołały one gorącą dyskusję, ale poseł nie wziął w niej udziału. Kolejną porcję swoich poglądów przedstawił zaledwie kilka godzin później w porannym "Kontrwywiadzie RMF FM". Poszedł o krok dalej i stwierdził, że homoseksualizm to "wypaczenie od normy, od natury".


Czytaj też: O związkach partnerskich u Tomasza Lisa. Krzemiński do Godsona: Stosuje pan retorykę "Naszego Dziennika"

Pomimo, że Godson w 2008 roku przestał być pastorem Kościoła Bożego w Chrystusie, wciąż chce uczyć o moralności i etyce. Poseł zmienił też charakter swojego videobloga i zamiast komentarzy politycznych umieszcza kazania. Na stronie polityka można posłuchać o skutecznej modlitwie, miłości i miłosierdziu czy sile wiary.

Czy tego oczekujemy od polityków? Choć mandat posła jest wolny i może on głosować, mówić i pisać co chce, to wyborcy ocenią jego aktywność publiczną. – Trzeba rozdzielić dwie ważne sfery aktywności posła: publiczne wystąpienie i proces stanowienia prawa – zwraca uwagę profesor Jan Hartman, socjolog i etyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – W tej pierwszej kwestii może korzystać z wolności. Jeśli nie obrazi nikogo, nie złamie prawa, może się tylko narazić na śmieszność. Co innego, gdy poseł stanowi prawo. Wtedy musi pamiętać, że na czele systemu prawnego jest Konstytucja, która gwarantuje wolność wyznania, równość i inne prawa. Tutaj poseł – niezależnie od tego jakie ma poglądy – nie może narzucać ich innym – ocenia naukowiec.


Prof. Hartman przypomina, że na całym świecie politycy wypowiadają się w kwestiach wiary i moralności, jednak w większości mają świadomość, że powinni oddzielać ją od stanowienia prawa. – Mnie się nie podoba gdy poseł robi za księdza, ale jedyne co mogę zrobić, to na niego nie głosować, ale w żaden sposób nie mogę ograniczyć jego wolności – zauważa. – Jednak gdy posłowie wchodzą do Sejmu powinni zawiesić na kołku swoje biblie, korany i inne święte księgi. Sejm nie jest targowiskiem światopoglądów, ale strażnikiem wolności obywateli – przypomina prof. Hartman.

Nie tylko zdeklarowani niewierzący zwracają uwagę na rozdział roli osoby publicznej i osoby stanowiącej prawo. – Możemy wypowiadać się na forum publicznym, używając odwołań do religii, ale nie powinny one zdominować dyskusji – mówi ksiądz Krzysztof Mądel, jezuita, specjalista od etyki demokracji. – Jeśli ktoś tylko na tym opiera swoją argumentację, to może i przedstawi swój światopogląd, ale nie zostanie zrozumiany przez innych. Dlatego też, by móc dyskutować, powinien opierać się na ogólnoludzkich wartościach. Sama Kongregacja Nauki Wiary namawia do tego, by spierając się w kwestiach światopoglądowych argumentować na podstawie ogólnoludzkich wartości – mówi ks. Mądel. Zauważa też, że dla katolików to korzystne podejście, bo respektowane w naszej cywilizacji wartości są w wielu sferach zbieżne z nauką Kościoła.

Zobacz też: Sumienie – czy posłowi jest potrzebne? Środa: Oni nawet nie wiedzą, co to sumienie

Według rozmówcy naTemat nie powinno się odbierać prawa do prezentowania podyktowanych wiarą opinii w sferze publicznej. – Godson jest byłym duchownym, więc nie ma się co dziwić, że ma skłonności do takich wypowiedzi. Jego przypadek przypomina mi sprawę jednego z włoskich posłów, autora doskonałej książki o Karolu Wojtyle, który na przesłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego stwierdził, że homoseksualizm to grzech. Wywołał wtedy oburzenie także posłów z chrześcijańskiej demokracji. To jednak nie znaczyło, że on będzie kogoś dyskryminować z powodu wiary. Wręcz przeciwnie, wiara katolicka przewiduje poszanowanie innych poglądów – przypomina duchowny.

Zobacz też: John Godson sprzeciwił się związkom partnerskim, teraz czyta rasistowskie komentarze. "Zasmucił mnie poziom języka"

Posłowie mają w swoich rękach niezwykłą władzę. Mogą nie tylko wpływać na życie każdego z nas przez prawo, które stanowią, ale także przez to, co mówią. Dzięki sprawowanej funkcji mają dostęp do mediów, słuchają ich wyborcy na spotkaniach, dla wielu z nich uchodzą za autorytety. Są trochę jak księża na ambonie. "Są jak", a nie "są". I o tym powinni pamiętać.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka