
Prof. Jan Hartman przygotowuje na prośbę Ruchu Palikota projekt zmian w działaniu komisji etyki poselskiej, który zakłada ocenę zachowań posłów przez niezależnych ekspertów. Inicjatywa nie spodobała się przedstawicielom innych partii, choć przyznają, że zmiany są potrzebne. Proponują, by za obraźliwe słowa posłowie przepraszali wprost z mównicy.
Pomysł prof. Jana Hartmana i Ruchu Palikota nie przypadł do gustu przedstawicielom innych partii. Etyk proponuje by w miejsce teraz działającej komisji etyki poselskiej powołać nowy organ – złożony nie tylko z posłów, ale i ekspertów. Do pomysłu sceptycznie podchodzą przedstawiciele koalicji.
Za obecnymi rozwiązaniami przemawia też praktyka innych krajów. W parlamentach państw Unii Europejskiej to sami posłowie zajmują się kontrolą kolegów. Polscy parlamentarzyści najczęściej zajmują się: mówieniem nie na temat, niepodporządkowywanie się prowadzącemu obrady, używanie nieparlamentarnego języka i obrażanie innych.
Zobacz też: Maturzysta walczy z krzyżem w liceum. Ruch Palikota: "Jesteśmy dumni z członka naszej młodzieżówki"
Kilka dni temu pojawiły się informacje, że ramię w ramię z posłami Ruchu Palikota dwoje etyków: prof. Magdalena Środa i prof. Jan Hartman chcą uczyć posłów etyki. Przekonują, że złożona z samych posłów sejmowa komisja nie ma autorytetu, więc parlamentarzystów powinni oceniać etycy. Ruch Palikota ma za kilka miesięcy złożyć projekt ustawy w tej sprawie, choć jego posłowie sami mają problemy z ostrym językiem.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
