Wersja o spisku przeciwko papieżowi przypominała hollywoodzki scenariusz.
Wersja o spisku przeciwko papieżowi przypominała hollywoodzki scenariusz. Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta

Niemal równo rok temu pojawiły się plotki, które mówiły, że Benedykt XVI nie przeżyje najbliższych dwunastu miesięcy. W Watykanie miał zawiązać się spisek, mający na celu usunięcie urzędującego papieża. Wtedy kwitowano to jedynie pobłażliwym uśmiechem, jednak w kontekście zapowiedzianej abdykacji Benedykta XVI sprawa znów zaciekawia. Zwłaszcza, że właśnie mija dwanaście miesięcy od tamtych plotek.

REKLAMA
Był luty 2012 roku. Do mediów przebiły się plotki, które bardziej przypominały scenariusz do kryminału Dana Browna, aniżeli rzeczywistość. W samym środku Watykanu zawiązał spisek przeciwko papieżowi, w który byli zamieszani jego najbliżsi współpracownicy.
Informacje wyciekły podczas wizyty arcybiskupa Palermo Paolo Romeo w Pekinie. Duchowny w trakcie spotkania z dziennikarzami, biznesmenami oraz lokalnymi kościelnymi hierarchami miał ujawnić zapiski, z których wynikało, że w Watykanie jest grupa osób, które planują "smiertelny spisek" przeciwko papieżowi. Wszystko rzekomo udokumentowano w specjalnym tajnym raporcie.
Ze słów arcybiskupa wynikało, że Benedykt XVI nie przeżyje najbliższych 12 miesięcy. Prowodyrem zamachu miał być sekretarz stanu, kardynał Tarcisio Bertone, którego papież "szczerze nienawidzi". Jakby tego było mało, o wszystkim miał wiedzieć sam zainteresowany, czyli Benedykt XVI. Paolo Romeo w swojej relacji był podobno tak przekonujący, że nawet ten absurdalny scenariusz nabrał realnych barw.

Przeczytaj: Długi, oskarżenia o pranie pieniędzy – w takim stanie Benedykt XVI zostawia Watykan
Skoro spiskowano, by usunąć papieża, gdzieś w planach musiało pojawić się także nazwisko jego następcy. I pojawiło. Benedykta XVI miał zastąpić kardynał Angelo Scola, obecny arcybiskup Mediolanu. Co ciekawe, to właśnie Scola był i ciągle jest wymieniany na giełdzie nazwisk w kontekście przyszłego papieża. Nawet biskup Tadeusz Pieronek ujawnił, że to właśnie Angelo Scola jest od dawna jego faworytem na nowego Ojca Świętego.
Nie trudno się domyślić, jak na te doniesienia zareagował Watykan. Rzecznik Stolicy Apostolskiej przekonywał, że to po prostu brednie, których nie sposób komentować w inny sposób. Natomiast autor przecieku zaczął wszystkiemu zaprzeczać, mówiąc, że te zarzuty są bezzasadne.
Wszystko brzmi nieprawdopodobnie i zapewne ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jednak w kontekście zapowiedzianej przez Benedykta XVI abdykacji sprawa przynajmniej zaciekawia. Zwłaszcza, że właśnie mija wspomniane 12 miesięcy, po których papież miał zniknąć ze swojego urzędu.